Tereny Valfden > Zakończone wyprawy

Revarskie pieśni: Zapach jaśminu

<< < (60/101) > >>

Nessa:
Zmierzchało. Długoucha poprawiła się nerwowo w miejscu. Podsłuchane rozmowy o liszach, magach i wampirach wcale nie pomagały. Już przetrwanie poprzedniej nocy nastręczyło sporo problemów, a choć teraz byli lepiej przygotowani, to Tinuviel nie wątpiła, że i wąpierze zechcą ich przywitać w większym składzie. Oczywiście było na to jeszcze zbyt jasno, ale przezorny zawsze ubezpieczony, więc elfka wyciągnęła srebrny sztylecik i ułożyła go sobie na kolanach.
Dopiero wspomnienie o (kolejnej?) śmierci Melkiora sprawiło, że skupiła się bardziej na rozmowie hrabiego z krasnoludem.

Yarpen aep Thor:
- To Aragorn umarł przez lisza, Melkior zginął na wojnie. Ale już mu lepiej. Mam opowiedzieć o liszu... no więc w czasach gdy portal do Tinriletu był stale otwarty, Aragorn zaangażował się w tamtejszą polityke. Doprowadził do upadku Księstwa Torreno, którym władał nasz lisz o nazwisku Torreno. Torreno uciekł na nasz świat, ukrywał się na Valfden do upadku Mgły. Potem uciekł na Doral, ale zdążył tutaj poszperać. Aragorn znalazł połowe kamiennej tabliczki, rzekomo z informacjami że w gminie Omas jest grobowiec Tiraga. Jednego z Pierwotnych Demonów czy jakoś tak. Ludzie Torreno mieli drugą. Pewne bractwo ją odzyskało, chciało nawet mu tj. Aragornowi powiedzieć o czymś istotnym ale... Samir, jeden z członków wyprawy zarżnął wysłannika bractwa nim ten powiedział cokolwiek. Jebane Krwawe Kruki! Niedługo potem gdy Aragorn przebywał w górskiej rezydencji Aggromora, uczeń Torreno spuścił mu na łeb meteoryt. Melkior się tym nie zajmował, nikt z dawnych ludzi Aragorna. Do czasu incydentu w Omas. Gunses, to nie jest opowieść prosta i na teraz. Na razie wiemy tyle Torreno jest watażką na Doral, chce zawartości grobowca i śmierci Tacticusów. Melkior o tym nie wie. Wypłynął z ekspedycją na Marant.

Gunses:
Gunses zgadzał się w kwestii jebania kruków. Zarówno w kwestii seksualnej jak i ostatecznej. Historia wydawała się rzeczywiście zawiła i pokręcona. Niemniej jednak największym zaskoczeniem był...
- NA MARANT? - słowa zadźwięczały w ustach Gunsesa niczym dźwięk gryzionych przez behemota kości - Beze mnie? Aż to skurwiel. Jeżeli przeżyje tę wyprawę, to go zabiję. - wampir nie zwykł rzucać słów na wiatr, chociaż czego jak czego, ale śmierci Melkiorowi nie życzył. Po chwili był już sobą
- Ten grobowiec zaczyna intrygować także mnie. Kto wie, jakie sekrety skrywać może on sam oraz jego rezydent. Po załatwieniu spraw tutaj - powiedział to głośno, na tyle, aby każdy usłyszał i mógł się przekonać, że plan jest prosty. Przybywamy, oglądamy, zwyciężamy - chętnie zainteresuję się tym co macie mi do powiedzenia w tej kwestii.

***

Rozmowy trwały jeszcze jakiś czas. Były jednak coraz częściej rwane w pół słowa. Zwiadowcy nasłuchiwali każdego dźwięku pochodzącego z lasu. Zmierzchało. Do zachodu zostały 3 godziny. Gunses postanowił znaleźć odpowiednie miejsce na obóz. Chciał ochronić jak największą liczbę osób, które się do niego przyłączyły. Wiedział, że odpowiednia jaskinia pozwoli na przeczekanie nocy - zapach nie będzie rozchodził się na wszystkie kierunki, przez co mieli większą szansę pozostać niezauważeni. Przynajmniej przez kilka pierwszych godzin. Osaczeni w jaskini, staliby się jednak piwniczką dla wampirów.
- Pozostanie na otwartej przestrzeni sprawi, że zapach rozejdzie się szerzej, może mylić, ale szybciej doprowadzi do nas wampiry. Walka może być łatwiejsza, ale i bardziej chaotyczna.... - tłumaczył Proganowi, który przed kwadransem wygramolił się z woza. Rozwiązanie przyszło jednak samo. Znaleźli wysoką rozpadlinę skalną, suchą i zastawioną kilkunastometrowymi skałami. Erozja sprawiła, że sklepienie rozpadło się przez wiekami. Rozpadlina prowadziła do jaskini, niezbyt wysokiej ale przyzwoicie głębokiej o płaskim zjeździe. Można było sprowadzić tam konie i wozy, oraz pozostawić rannych po najbliższej nocy.
Gunses nakazał rozbicie ogniska, a potem zaprosił Yarpena, Nessę, Kenshina, Progana i przedstawicieli Progów na naradę.

Yarpen aep Thor:
Bękarty uwinęły się szybko i sprawnie z zabezpieczeniem obozu, na tyle na ile to było możliwe. Sam Yarpen zaś udał się na na naradę.

Nessa:
Nessa ruszyła za Yarpenem, upewniając się uprzednio, że ktoś zaopiekuje się jej koniem i nikt nie zaopiekuje się nazbyt troskliwie jej rzeczami. Uśmiechała się pogodnie do mijanych osób, jednak miejsce zupełnie się jej nie podobało. Czuła się jak w pułapce. Jak w przyszłym grobowcu. Co nie zmienia faktu, że z dwojga złego tutaj chociaż mogła się spodziewać, skąd przyjdzie atak. W otwartej przestrzeni nie miałaby takiego komfortu.
- Jak się czujesz? Nie wiem, na ile mikstura pomogła - zwróciła się do Progana, z którym chciała jeszcze zamienić kilka słów przed naradą.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej