Tereny Valfden > Zakończone wyprawy

Revarskie pieśni: Zapach jaśminu

<< < (55/101) > >>

Gunses:
Gunses po ostatnim zdaniu zacisnął szczęki, spojrzał gdzieś ponad głowy wszystkich i trwał tak przez chwilę.
- Jedno muszę im przyznać... W kwestii śmierci i powrotów do życia osiągnęli mistrzostwo.
- Yarpen, przejmij mój wóz, ja wrócę na konia. Postarajcie się iść jak najszybciej się da. Za kilka godzin będzie zmierzchać. Przed nocą... - i przed pewnym atakiem wampirów, Gunses był tego świadomy - chcę omówić z wami plan. Przed nami są dwie nieprzespane noce, poświęcone na walę, a także dwa dni poświęcone na ciężką pracę. Jedziemy - rzekł po czym oddał wodze Yarpenowi. Sam dosiadł Marsa i wszyscy ruszyli dalej.

Yarpen aep Thor:
- Hehe. Skomentował słowa o powrotach Tacticusów. - Co to są dwie nieprzespane noce... mamy doświadczenie. Dodał prowadząc wóz, najemnicy szli raźno, tak szybko jak to możliwe by nie paść po chwili. Yarpen wziął najlepszych jacy byli. Liczył się z tym że część zginie paskudną śmiercią.

Progan:
Progan napił się, opadł potem na plecy. Jego czoło zmarszczyło się. Nie był to jednak efekt bólu, a oznaka zamyślenia. Progan zastanawiał się z kim rozmawiał Gunses. Co to za osoby, które szły w ślad za nimi i pod czyim są przewodnictwem. Jakoby w jego pamięci wypalono rozgrzanym do czerwoności żelazem czarne plany. Nie mógł poskładać elementów układani w całość. Uniósł się na łokciach, spojrzał na elfa i prawie wrzasnął. Za elfem, lekko oświetlone przez nikłe światło świecy, znajdowały się zwłoki kobiety. Ciemna skóra i zasuszona skóra przywodziła mu na myśl ryciny ożywieńców, które oglądał w... Nie mógł umiejscowić w czasie i miejscu tego, gdzie spotkał się z czymś takim wcześniej. Chociaż pamiętał... Z jednej z czarnych plan w jego pamięci spoglądały na niego oczy czarnego smoko-człowieka i rozerwany policzek zasuszonych zwłok obnażający kły. Kiedy to było?

Vulmer:
- To Rikka. Wskazał na zasuszone zwłoki. - Wampiry gdy nie piją krwi zasychają, ale to odwracalne. Jak się czujesz? Spytał Progana.

Progan:
Wampiry i zasuszone zwłoki. Do umysłu Progana spływało coraz więcej nowych informacji, które cerowały dziurawą pamięć. Przypomniał sobie czarnego dracona i odzyskiwanie zwłok innego wampir, do tej pory nie był jednak pewien, co się tak naprawdę z nimi stało. I do kogo należały przed wyschnięciem.
- Huh, chyba nie jest ze mną aż tak źle - powiedział starając się delikatnie sprawdzić mobilność swoich kończyn i korpusu. Podarte ubranie świadczyło o tym, że to co zdawało się mu być koszmarem przeżył na jawie. Usiadł łapiąc się za bolącą głowę i postękując, a potem dosunął się do ściany woza i oparł się o nią plecami. Siedział w wozie z elfem i czymś co kiedyś oddychało.
- Wybacz... Nie pamiętam Twojego imienia... - dodał.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej