Tereny Valfden > Zakończone wyprawy
Revarskie pieśni: Zapach jaśminu
Progan:
Progan dochodził do siebie. Przespał większą część dnia. Turkotanie woza kołysało go do snu, jednakże przy kolejnej skalnej rozpadlinie zakuło go w boku, zmarszczył się przez sen, a po chwili otworzył oczy. W wozie było ciemno, nikłe światło rzucane przez świecę za szkłem oświetlało wnętrze. Zobaczył pochylającego się nad nim elfa. Znał go, jednak nie umiał w żaden sposób przypomnieć sobie jego imienia.
- Wo.. wody... - poprosił. Zaraz potem wozy się zatrzymały, a po kilku minutach usłyszeli kroki kilkudziesięciu osób.
- Czemu stoimy? - wycharczał.
Yarpen aep Thor:
- Tak jakby, powiedziano mi że widziano Cię tutaj i że prowadzisz znowu ekspedycję. Odparł unosząc dłoń w geście powitania.
- Postanowiłem to sprawdzić i pomóc, po tym co dzikusy zrobiły z bliskimi mi osobami... po prostu muszę. O koszty sie nie martw. Robimy to w ramach spraw wyższych.
Gunses:
- Chciałbym wierzyć, że każdy z was tak myśli - powiódł wzorkiem po śmiertelnikach za krasnoludem
- Jak rozumiem, każdy z was zgłosił się dobrowolnie? Jeżeli ktoś waha się, niech zawróci - rzekł do Bękartów przed nim - Nie obiecam bowiem żadnemu z was, że wrócicie żywi. Jeżeli jednak, to nie wiem czy cali i czy zdrowi - dodał.
Vulmer:
Elf sięgnął po bukłak z wodą, unosząc lekko głowę Progana podał mu ostrożnie pić.
- Powoli, stoimy bo ktoś nas dogonił. Sporo ludzi i jeden krasnolud, jacyś najemnicy. Chyba jeden zna pana Gunsesa.
Yarpen aep Thor:
- Oczywiście że to ochotnicy... Gunses, to kompania najemna, dostali rozkaz i go wykonają. Bo za dezercję jest u nas sznur albo kula w łeb. Powiedział, żaden najemnik nie okazał emocji na wcześniejsze słowa wampira. Przynajmniej nie uzewnętrzniali ich.
- Dla większości z nas motywacją jest forsa, ale w Bękartach trochu się pozmieniało. Przy okazji, Melkior wrócił z zaświatów.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej