Tereny Valfden > Zakończone wyprawy
Revarskie pieśni: Zapach jaśminu
Narrator:
Rozpoczynał się nowy dzień, a kompania nie żałowała ani koni, ani wozów. Około południa trasa uległa zmianie. Od dnia wyruszenia spod bram Efehidionu, aż do tego pamiętnego południa kompania miała jeden cel - północ. Teraz kierunek się zmienił. Słońce z ich lewej, stanęło wysoko przed nimi. Kierowali się na wschód. Kolejny przystanek... Ostoja.
Gunses:
- Czy ktoś wie co z Proganem? Vulmer?! - zawołał Gunses w stronę wozu, w którym skryci byli Progan, Vulmer i suche jak wędzona śliwka zwłoki Rikki.
Obecność Progana była dla Gunsesa znamienita. Człowiek ten, pomimo iż był tylko człowiekiem, cechował się szczerością serca, odwagą i celem, którym był pokój i bezpieczeństwo. Wsławił się w funkcji Archonta tworząc podwaliny Rytu Valfdeńskiego. Posiadał też nie zrównaną moc poruszania ludzkich serc. W jaki sposób to wszystko mogło pomóc w walce z zastępami wampirów? Gunses nie liczył na cud z niebios. Raczej na to, że Progan zjednał sobie wystarczająco dużo sojuszników, a tacy, prędzej czy później mogli okazać się przydatni.
Vulmer:
Mimo wszystko był i on, po małym załamaniu nerwowym Vulmer postanowił zostać. Powrót mógłby być bardziej niebezpieczny niż parcie dalej... pilnował też Progana i suchych zwłok Rikki.
- ÂŻyjemy! - zawołał - Choć gorzej z zdrowiem psychicznym... Dodał ciszej, ale wampir i tak pewnie go usłyszy.
Yarpen aep Thor:
Gunses mimo osłabienia coś usłyszał, sporą grupę zbrojnych. Zmierzającą ich śladem. Grupę prowadził krasnolud w płytówce z symbolami Bękartów Rashera. Co tu robili? Tak daleko od swego posterunku w Kardon? Yarpen uznał że nie może przepuścić okazji wpierdolenia dzikusom, za Ekkerund, Aggromora, Renfri... (O losie której miał złe informacje). Wziął więc 40 najemników i ruszył śladem Cadacusa. I chyba na nich trafił.
Wsparcie
40x http://marantwiki.tawerna-gothic.pl/index.php/B%C4%99kart_Srebrna_R%C4%99ka
Gunses:
Gunses wstrzymał na chwilę karawanę, pozwolił by po dziesięciu minutach zastęp najemników zrównał się z nimi. Ich prowodyra znał już z wcześniejszych przemarszów.
- Czyżby tyłki wam odmarzły w opuszczonej strażnicy, że wziąłeś Bękarty na spacer? - rzekł do krasnoluda, po czym skinął mu głową.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej