Tereny Valfden > Zakończone wyprawy
Revarskie pieśni: Zapach jaśminu
Gunses:
- Z tego pisma wynika, że nikt nie powinien się tam zbliżać. Nie mam zamiaru ryzykować waszym zdrowiem czy życiem i porywać się na Zamek Tysiąca Wież. Niemniej jednak to co tam się dzieje, jest dla mnie bardzo intrygujące - powiedział wampir i skupił się jeszcze raz na tekście z płatka skóry.
- Siostry Revar - zaciął się - Nie słyszałem nigdy tej nazwy, dlatego zakłada, że powstała niedawno. Brzmi trochę jak pewne zrzeszenie, liga, grupa. Możliwe, że ktoś próbuje ustanowić tutaj swoje własne rządy.
Nessa:
- Pewnie będę tego żałować - długoucha westchnęła i teatralność tego gestu dobitnie wskazywała na żartobliwy wydźwięk - ale pamiętasz, że masz mój łuk? Kiedyś w końcu będzie trzeba się tam wybrać - uśmiechnęła się. - A jeśli chodzi o te siostry, to może jakiegoś wampira uda nam się złapać żywcem? Bo nie ukrywam, ale liczyłam, że naszą przewagą, a nie ich, będzie zorganizowanie.
//: Wybaczcie, pracapraca :<
Gunses:
- Ciężko mi powiedzieć - rzekł kiedy karawana ruszyła dalej - czy uda nam się pojmać kogoś wystarczająco rozgarniętego, aby znał się na artykułowanej mowie. Niemniej, wiele można wyczytać z krwi - uśmiech na jego marmurowej twarzy był tajemniczy.
Nessa:
- To spore ułatwienie w komunikacji - odparła również z uśmiechem, lecz pokazującym, że można z niej czytać jak z otwartej księgi. Bez uszkodzeń żył. Po chwili rozejrzała się dyskretnie, sprawdzając, czy kompania jest w komplecie.
Gunses:
***Kilka godzin wcześniej***Nordowie znali się na wampirach jak mało kto. Kiedy zauważyli, że Gunses jest w ciężkim stanie, nie żałowali swojej krwi niosącej siły i życie, aby uzdrowić Cadacusa. Bez niego, cała ekspedycja nie miała najmniejszego sensu...
- Tak, nie mylisz się - rzekł nie musząc się rozglądać - Niektórych z nas brakuje. Nie wiem czym to tłumaczyć. To tak... Jakby coś ich od nas zabrało.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej