Tereny Valfden > Zakończone wyprawy
Revarskie pieśni: Zapach jaśminu
Gunses:
Nadszedł świat... Chłodny i mglisty. Gunses wydał rozkazy wymarszu i po 30 minutach kompania na koniach i wozach ruszyła dalej. Ku Ostoi.
- Nesso - zauważył Gunses - Coś Cię trapi? Proganowi chyba nic nie grozi, możesz być o niego spokojna.
Nessa:
Gunses ciągle zaskakiwał elfkę. Wydawał się być doświadczonym obserwatorem, lecz nie spodziewała się, że od razu zauważy jej wahania nastrojów i będzie potrafił oddzielić je od zwykłego niepokoju związanego z niebezpieczną wyprawą.
- W lesie spotkałam wyjątkowo dziwne istoty. Najpierw ni to wilki ni to gobliny - zaczęła wyjaśniać. Wiedziała, że jeszcze chwila i się zapędzi, zanudzając hrabiego swoją paplaniną. - A potem wampira, który udawał trupa - mówiąc to, sięgnęła do kieszeni i wyciągnęła pierścienie i skrawek skóry, które przy nim znalazła. Chciała swoje znaleziska pokazać Gunsesowi.
- Co tu jest napisane?
//:
2x
Stalowy pierścień
Opis: Duży pierścień z wyrytym wilkiem i łukiem ze strzałami. Wartość: 15 grzywien.
Skórzana nota
Opis: Nadgniły i nadjedzony kawałek skóry pokryty runami
KERARZETDAZY JELDAZE...
....RTESOI ZETBERLEI......
....DAZOI........KERU TESYSETIARC.....VAAIELZET
BERELDAZ'...ZETARBERITES.....
~ SETIOSET'ES..Y RE'LVAA'RRE
Kenshin:
Kenshin jakoś się nie przejmował, bo właściwie nikt mu nie powiedział co się stało, bo była taka dziwna stagnacja, że masakra do tego nikt nie grał żadnej muzyki nawet tej poważnej. Nudy jak nic! Rozmów praktycznie było żadnych, więc co tu robić poza jedzeniem? Alfa wziął swoją porcję i zaczął jeść, i nawet mu demon nie przeszkadzał, gdyż lekko nasycił swoją chęć rzezi. W każdym razie po nasyceniu siebie, podziękował łowcą. - Dziękuję. Następnie wstał i oparł się o jedno z drzew, które były dość blisko paleniska. Miła noc z niezłymi ekscesami. Najbardziej spodobała mu się współpraca z trollem. Kenshin miał teraz pełno nietypowych przyjaciół, ale długo nie musiał czekać, by zasnąć. Orkowi spanie przebiegło spokojnie i bez koszmarów. Rankiem przebudził się przez chłód, który okalał jego ciało. Dość nieprzyjemnie było, ale cóż trzeba było wstać! Przyjaciel trolli rozprostował kosteczki a jakie przyjemne było usłyszenie ich wszystkich trzaskających, by dokończyć cały rytuał przebudzenia to poszedł się wysikać za jakieś drzewko i gotów do drogi wsiał na swój wóz, bo musieli osiągnąć najważniejszy cel jakim była Ostoja. Skoro wupy i inne paskudy było blisko to tam musiała być chmara albo szarańcza tych wrednych, nieprzyjemnych, paskudników! Tfu...
Gunses:
Gunses wziął kawałek skóry, spojrzał na runy, wiedział już co oznaczają. Przybliżył kawałek skóry do nosa, powąchał. Ludzka.
- To co tu jest napisane, to strzępy słów... - powiedział i zaczął literować
- 'k-a-z-d-y j-e-d' - zaczął - na końcu jest 'E...', a w starowampirycznym na e zaczyna się tylko 'el', czyli 'e' we wspólnym.
- '...R' - zaczął drugą linijkę - to może być 'ar' albo 'ker', czyli 'a' albo 'k', ale dalej mamy 'TESOI' czyli 't-o' we wspólnym. Sądzę, że nie jest to 'a-to-o' lecz 'k-t-o' - przesunął palcem dalej wskazując Nessie 'ZETBERLEI...' - to 'z-b-l-i'. Spójrzmy dalej
- '...DAZOI........KERU TESYSETIARC..' przesunął palec - '..d-o.....k-u t-y-s-i-a...' dalej mamy 'c', może to być 'cet', 'cet'z' albo 'cethes', czyli we wspólnym 'c', 'cz' lub 'ch'. Co mamy dalej? 'VAAIELZET'? To 'w-i-e-z'.
- Przedostatnia linijka to 'BERELDAZ'...' czyli 'b-e-d*' apostrof po 'daz', widzisz? To znaczy, że kolejna litera starowampirycznego zaczynała się na tą, na którą kończyła się poprzednia, czyli 'Z". Oznacza to, że było tam 'zet', czyli 'z' ze wspólnego. Dalej mamy 'ZETARBERITES.....' a to oznacza 'z-a-b-i-t...'.
- Ostatnia linia to swoisty podpis. Zgaduję bo tej falce przed zapisanymi runami. Sam często podpisywałem się tak pod protokołami. 'SETIOSET'ES..Y RE'LVAA'RRE' czyli 's-i-o-s-t-...-y r-e-v-a-r'. Co z tego zrozumiałaś? - zapytał Nessy podnosząc na nią swe oczy.
Nessa:
Już od dzieciństwa spędzonego w Elanoi długoucha wiedziała, że języki są ważne, choć wtedy tworzyła z innymi dzieciakami swoje dialekty tylko po to, by dorośli ich nie rozumieli. Nie spodziewała się pewnie wtedy, że za kilkadziesiąt lat będzie uczyć się starowampirycznego od samego władcy Nieśmiertelnych.
- Chyba wszystko - odparła, choć wyraz jej twarzy nie do końca na to wskazywał. - Ale... Plan odbicia Ostoi jeszcze rozumiem, ale... - zająknęła się i rozejrzała dyskretnie. - Zamek Tysiąca Wież? W tak niewielkiej kompanii naprawdę nie mamy tam podejścia. Nawet w słoneczne południe i w srebrnych zbrojach. Pamiętam to miejsce - długoucha wyglądała na bardzo zatroskaną. - I kim są "siostry Revar"? Wiesz, kto mógłby się tak tytułować? Lub podobnie.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej