Tereny Valfden > Zakończone wyprawy
Revarskie pieśni: Zapach jaśminu
Gunses:
Gunses potrząsnął lekko człowiekiem
- Progan! - wrzasnął do niego - ÂŻyj. - powiedział chociaż nie był pewien, czy człowiek go słyszy. W takich sytuacjach przydałby się witalita. Jeden z możliwych osób na to stanowisko właśnie leżał półmartwy przed wampirem. Cadacus poszedł po mikstury lecznicze, które zabrał ze sobą. Wziął większą butelkę, wrócił do człowieka.
- Otwórzcie mu usta i przytrzymajcie głowę lekko w bok - polecił go obozujących.
Narrator:
//:Nessa
//:W kieszeniach trupa znalazłaś dwa pierścienie. Na obu wyobrażony był wilk i łuk ze strzałami. Pierścienie były ze stali.
//:Za pazuchą znalazłaś kawałek skóry, ciemny i obgryziony. Na skórze wyryte były znaki.
Otrzymujesz:
2x
Stalowy pierścień
Opis: Duży pierścień z wyrytym wilkiem i łukiem ze strzałami. Wartość: 15 grzywien.
Skórzana nota
Opis: Nadgniły i nadjedzony kawałek skóry pokryty runami
KERARZETDAZY JELDAZE...
....RTESOI ZETBERLEI......
....DAZOI........KERU TESYSETIARC.....VAAIELZET
BERELDAZ'...ZETARBERITES.....
~ SETIOSET'ES..Y RE'LVAA'RRE
//:Wróciłaś bezpiecznie do obozowiska.
//:Kenshin
//:Mamy ostatnie dni lata. Wróciłeś bezpiecznie do obozowiska.
Rakbar Nasard:
Rakbar podszedłszy do Gunsesa, odebrał od niego lusterko z nałożonym zaklęciem. Znał je dobrze i mógł pomóc w jego podtrzymaniu.
~ Pozwól przyjacielu, że wspomogę Cie. - odparł telepatycznie.
Mag wytworzył impuls energii magicznej, dość duży, aby podtrzymać istniejące zaklęcie. Nie wypowiadał wszak formuły zaklęcia, nie było bowiem konieczne - zaklęcie trwało. Wymagało jedynie zasilania, które właśnie zostało uzupełnione. Zamierzał regularnie powtarzać tę czynność.
Kenshin:
Kenshin szedł dalej, nosząc na rękach zwłoki jednego z łowców, który najwidoczniej miał strasznego pecha. Ork podążał swoimi śladami i już widział to magiczne światełko, wskazujące obóz jego towarzyszy. Alfa uśmiechnął się, że nic im nie jest prawdopodobnie. W końcu jednak przekroczył ostatnie krzaki, i widział jak łowcy siedzą zawzięcie, że aż dziwne. W ogóle zero emocji ciekawa sztuczka, ale należało oddać ich kompana, a co z nim zrobią to już nie orka sprawa! - Znalazłem go i pomyślałem, że będzie chcieli go pochować? Powiedział i oparł biedaczysko o drzewo, by następnie usiąść przy ciepłym ognisku. - Nawet nie wiecie co miłego mnie spotkało. Przerażające, ale zyskałem nowego przyjaciela w tym zapomnianym miejscu przez bogów. Skończył i czekał aż ktoś zapyta, co widział i takie tam, ale oczywiście musiało paść to pytanie. - Tutaj wszyscy cali? W tym momencie skończył.
Nessa:
- Co tu się... - zaczęła długoucha, lecz nie skończyła. Potworzyska nie wyglądały przyjemnie, ale w starciu z tak liczną kompanią nie powinny mieć najmniejszych szans, a to, co zobaczyła Nessa, wskazywało na coś zupełnie innego. Wzięły ich z zaskoczenia? Przecież w ich drużynie był wampir i drzewo. Może reszta uciekła?
Te rozważania przestały mieć jakiekolwiek znaczenie w momencie, gdy Tinuviel zobaczyła Gunsesa nachylającego się nad Proganem. W kilku skokach znalazła się przy nich i pobladła. To nie wyglądało dobrze. Upadła na kolana i pomogła hrabiemu.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej