Tereny Valfden > Zakończone wyprawy
Revarskie pieśni: Zapach jaśminu
Gunses:
Gunses zaciskał szpon, a po jego demonicznej skórze przeskakiwały iskry. Przelewał weń swą złość, furię. Czemu Progan musiał zostać ranny? Sam sobie odpowiedział po chwili na to pytanie, a odpowiedź stłumiła furię. Furię, która stężała i przerodziła się w czystą, klarowną, gładką chęć zamordowania każdego dzikiego wampira, jaki krążył po tym łez padole.
Ocuciła go i uspokoiła obecność. Nessa przypadła do Progana, pomogła go przytrzymać. Gunses wlał mu w usta miksturę, powoli, porcjami, tak aby staruszek się nie zadławił. Następnie spojrzał na Nessę
- Potrafisz to opatrzyć?
//:Tracę 1 miksturę leczniczą 0,5l.
Nessa:
- Ja... Znam tylko podstawy, ale zrobię co w mojej mocy - jak najdelikatniej położyła staruszka. Nie była nawet pewna, co się stało. Pędem ruszyła do swojego siodła, przy którym trzymała zestaw cyrulika. Na szczęście, mimo ogólnego burdelu, jej rzeczy znajdowały się na swoim miejscu i już po chwili mogła być znowu przy Proganie. Nikt poza nią i Gunsesem zdawał się nie interesować stanem mężczyzny. Nie zdziwiłaby się, gdyby niektórzy spisali go już na straty. W końcu problemem niekoniecznie musiały być rany, a jego wiek. Staruszka mogło teraz zabić nawet przeziębienie, a co dopiero zgraja wąpierzy. To jednak ani trochę nie odbierało elfce determinacji.
//: Panie miszczu, szczegóły poproszę dot. Progana!
Narrator:
//:Nessa
//:Progan ma dwie rany biegnące od ramienia przez obojczyk po mostek. Głębokość ran to 2-3 cm, w zależności od miejsca. Mikstura lecznicza zaczyna działać.
Gunses:
- Dzięki - powiedział a potem odszedł do łowców z północy, poinstruował ich by po zabiegach Nessy położyć Progana na wóz. Myśliwi zdążyli przygotować już późną kolację. Gunses podszedł do wozu, w którym skitrał się Vulmer. Zapukał
- Elfie? - zawołał do środka.
Vulmer:
Zrezygnowany i nadal trzęsący sie elf otworzył drzwiczki furgonu.
- Tak?
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej