Tereny Valfden > Zakończone wyprawy

Revarskie pieśni: Zapach jaśminu

<< < (46/101) > >>

Kenshin:
Walka dobiegła końca! Kenshin najpierw podziękował swojemu wewnętrznemu towarzyszowi, kiedy obserwował trolla, który ogarniał się powoli. Dzięki stary. Demon odpowiedział. Nie ma sprawy. To była krótka rozmowa, ale musiała mieć miejsce w każdym razie jego pomocnik w walce wstał i czuł się chyba dobrze i nie potrzebował pomocy medycznej. Kenshin nawet nie spodziewał się kolejnych wydarzeń, bo troll mu podziękował i wręczył upominek! Który wziął w obie dłonie mówiąc. - Dziękuję za ten podarunek. Skłonił się do pasa jak miał w zwyczaju, okazywać szacunek starszej rasie. - Gdybyś czegoś potrzebował wkrocz do lasów konkordatu pomożemy jak najlepiej będziemy umieć. Powodzenia w poszukiwaniu swej rodziny na pewno ją odnajdziesz. Pomachał mu czarną łapą na pożegnanie i założył podarek na swoją szyję. Teraz praktycznie wyglądał jak jakiś szaman, ale jeszcze leczyć nie potrafił, co było dosyć smutne. W końcu jednak pozbierał się i schował wardynę na swe plecy i wrócił w drogę powrotną do obozowiska, ale nic do jedzenia nie upolował!

Gunses:
Gunses widząc, że Rakbar nieźle sobie radzi pomimo upadku uznał, że nie mógł on odnieść większych szkód. Możliwe, że zamortyzował sam upadek zdolnościami magicznymi. Chowając miecz do pochwy zbliżył się do Progana, leżącego pod drzewem. Brak reakcji wampirzycy, tchórzostwo elfa i ospałość maga doprowadziły tego starego człowieka, do ciężkich ran.

Narrator:
//:Rakbar udało Ci się dopaść ostatniego Strzygonia (zakładam, że tego, który uciekał).
//:Masz lekkie stłuczenia i zadrapania.

//:Nessa
//:Martwiec wił się jak piskorz, próbując złapać Cię za nogi i przewrócić, albo podciąć Ci nogi uderzeniem swoich. Rył w kamienistym brzegu strumienia, a krew uchodziła z niego wartko pomiędzy otoczaki. W końcu padł martwy.

//:Kenshin
//:Powrót do obozowiska minął Ci bez przeszkód. Wracałeś po swoich śladach. Przed jaskinią z zębaczami znalazłeś tylko jedno ciało. Pobratymcy zabrali pozostałe i zaciągnęli do groty, o czym wskazywały ślady na ściółce. Zapewne, żeby się posilić. Na północy ciężko było o mięso, ale nie z powodu braku zwierzyny, było jej dużo. Ciężko było z powodu tego, że nocą, większość drapieżników stawała się zwierzyną łowną dla wampirów.
//:Powracając natknąłeś się na jednego z myśliwych z Progów, którzy z wami wyruszyli. W miejscu brzucha miał dziurę, coś go zeżarło i jak sądziłeś po ułożeniu ciała upuściło ze znacznej wysokości.


//:Gunses
//:Progan jest nieprzytomny, ma rany na klatce piersiowej do kości. Stracił dużo krwi.

//:Gunses, Progan, Rakbar, Vulmer, Rikka
//:Zapanował spokój w obozie. W cieniu za kręgiem ognia leży myśliwy z Progów. A raczej jego większa część - bez ręki, połowy nogi i brzucha.
//:Zostało 10x
http://marantwiki.tawerna-gothic.pl/index.php/Nordycki_%C5%82owca

//:Mimo iż żadne z was nie znalazło pożywienia, znaleźli je łowcy z Progów, którzy wyruszyli grupą dla bezpieczeństwa. Zażyli oni mikstury kociego wzroku, które zabrali ze sobą z Progów, była to podstawa w nocnym polowaniu. W strumieniu złapali kilka pstrągów, nazbierali też sporo jeżyn i grzybów oraz znaleźli założoną przez nich samych pszczelą barć. Pozyskali z niej słodkość - miód. Wdrapując się na jeden z wielkich dębów udało im się znaleźć ptasie gniazda z jajami. 
//:Wróciwszy do obozu zajęli się przyrządzaniem posiłku. Ryby uszyli na kamieniach przy ognisku, na patelni smażyły się jaja z grzybami, a wodę zaprawioną jeżynami i miodem przygotowali do picia. Kilku poszło pochować towarzysza, który nie przeżył noc. Co ciekawe, po ich twarzach nie widać było przestrachu, jedynie zaciekłość.

Nessa:
Nessa jeszcze delikatnie trąciła wampira mieczem. Raz. Drugi. Trzeci. Za czwartym razem dotknęła go w odsłoniętą skórę. Musiała mieć pewność, a przecież już raz udawał trupa, prawda? Czas ją gonił, ale nie mogła ryzykować. Wampir nie zareagował, co oznaczało, że nie żyje i długoucha mogła choć na chwilę odetchnąć. Nie trwało to jednak długo.
Przyjrzała się temu, co truposz posiadał, licząc na jakąś ciekawą informację lub łup, a następnie odszukała swój sztylet, sprawdzając jednocześnie jego stan. Liczyła, że będzie cały. W końcu nie upadł na jakieś skały, a na miękką ziemię.
Po tych wszystkich czynnościach wykonanych w niemałym pośpiechu, Nessa ruszyła truchtem do obozowiska. ÂŻałowała, że nie znalazła nic do pożywienia ani że nie mogła przyjrzeć się barghestom, ale głupotą byłoby pozostanie nad strumieniem. Północ pełna była wampirów, a jeden z nich chwilę wcześniej dość dobitnie dał o sobie znać. W każdej chwili Tinuviel mogła mieć niesympatyczne towarzystwo. Liczyła, że Kenshin lub Gunses mieli więcej szczęścia.

Kenshin:
Kenshin przyjaciel trolli albo jednego trolla tak się tytułować nie spodziewał, ale cieszył się, że w jakiś sposób zdołał pomóc. Ork miał powód do zadowolenia i powrót po swoich śladach bardzo mu ułatwił dalszą podróż do miejsca przeznaczenia. W końcu zobaczył znaną wcześniej grotę, gdzie miał okazję ustrzelić zębacze i zaledwie jedno truchło się ostało, ale jak to mówią w przyrodzie nic nie ginie, i nie ma prawa się zmarnować! Jego śmierć posłuży innym stworzeniom. Dlatego alfa ruszył dalej, bo nic tu po nim i w końcu odnalazł ciało jednego z łowców, które było dość zmasakrowane, ale Kenshin nie przeszedł obojętnie, a demon powiedział. Ale maskara! Nieźle. Ork oczywiście odpowiedział. Właśnie taka jest północ. Druid zamknął mu oczy i postanowił się zachować jak miał w zwyczaju, czyli podniósł powoli nieszczęśnika i zaniósł go do obozu, gdyż zasłużył na godny pochówek, lecz w zamarzniętej ziemi łatwo zakopać kogoś nie będzie.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej