Tereny Valfden > Zakończone wyprawy
Revarskie pieśni: Zapach jaśminu
Narrator:
//:Gunses
//:Zakradając się wyczułeś zmysłami ruch pośród spękanych skalnych kamieni. Po kamieniach, pod osłoną nocy, schodził tarlest. Co robisz?
1x Tarlesst
//:Nessa
//:Udało Ci przebrodzić otwarty strumień, a chociaż byłaś wtedy widoczna jak na widelcu, nic złego Cię nie spotkało. Byłaś jakieś 15 metrów od ciała. Leżało ono bezwładnie, z lekko rozrzuconymi nogami. Widziałaś, że były trupio blade. Co robisz?
//:Rakbar
//:Ent przekazał Ci sugestie. Miarowe uderzenia wiatru w korony drzew. Bruzdy na korze. Ciecz, lecz nie woda. Ciepła ciecz.
//:Kenshin
//:Idąc przed siebie nie udało Ci się zauważyć, że nagle przed Tobą pojawiła się wielka maczuga. Idealnie wtopiony w otoczenie omszały głaz okazał się trollem. Po oczach widać było, że był to troll wkuriowny i przerażony.
- Wup? Wup? - zawołało coś cicho, na tyle na ile cicho mogła krzyczeć trollica.
- Nołp - powiedział troll mrużąc oczy i patrząc na Ciebie - Ork, ty?
Vulmer:
Vulmer podrapał się za uchem.
Kenshin:
Ciekawość orka wzięła górę i ruszył za dziwnym krzykiem, ale ostrożnie jak było powiedziane wcześniej. Kenshin przemieszczał się między krzakami nie spodziewając się co go nagle zaskoczyło, bo miał zamiar ominąć potężny głaz ze spokojem i poszukać dokładniej źródła tego hałasu, żeby ochronić swoich towarzyszy, jednakże zawsze mogło pójść coś nie tak i właśnie to się stało. Alfę zaskoczyło nagłe poruszenie się głazu a potem maczuga, która omal nie zmiotła jego głowy, jakby była jakąś szmacianą piłką. Przyszły druid instynktownie odskoczył do tyłu wśród ciemnego lasu, ale nie uciekał i tak nie miałby szans. Najważniejsze, że ma do czynienia z trollami! Rasa inteligenta, której nie powinno się zabijać, lecz Kenshin pierwszy raz widział je na swe oczy! Kolejna niezapomniana chwila w jego życiu. Jednak nie wiedział jednego czym lub kim był tak zwany wup? Trollica porozumiewała się ze swoim małżonkiem, ale ork jedno wiedział, że chodzi o niego, bo padło konkretne pytanie!
- Jam jest ork.
Ukłonił się trollowi dając znać, że nie ma złych zamiarów wobec nich.
- Czym jest wup?
Zapytał w sumie czystej ciekawości, ale musiał wiedzieć z czym może mieć do czynienia skoro nawet tacy jak oni się bali i byli wobec wupów agresywni, że hej!
Nessa:
Długoucha niewiele więcej dostrzegła. Kolor skóry ciała sugerował, że powinna zawrócić i wrócić do poszukiwań kolacji. Nessa nie byłaby jednak sobą, gdyby odpuściła. W końcu co mogłoby być złego w spotkaniu z trupem? Zdjęła strzałę, schowała ją i odwiesiła prowizorycznie łuk przez ramię. Wyciągnęła miecz i ruszyła w stronę truposza. Nie spodziewała się, że coś ją zaskoczy, ale czytała niedawno książkę o rozkładających się zwłokach i ponoć, według autora tamtej pracy, lepiej nie unikać bezpośredniego kontaktu. Tinuviel nie wiedziała, ile jest w tym prawdy. Szczególnie, jeśli chodzi o wysuszone ciało. Nie była jednak pewna, w jakim stanie jest jej nowy przyjaciel. Na pewno chciała upewnić się, czy jest człowiekiem i co ma w kieszeniach.
Gunses:
Tarlest pośród lasu. Nie w jaskini, nie głęboko w ciemnej suchej jamie, lecz pośród górskiego lasu. Gunses lekko i bezszelestnie oparł się ramieniem o drzewo obok. Patrzył. Patrzył na istotę, która przed ludźmi skryła się pośród jaskiń. Zastanawiał się czy ten osobnik był kiedykolwiek na powierzchni. Na północy rządziły bestie, zwierzęta, lecz nie człowiek. Dlatego ten osobnik wyszedł na powierzchnię. Gunses wiedział, że skóra tego potomka smoków jest warta majątek. Na razie jednak stał oparty o pień, nie poruszał się. Nie zdecydował.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej