Tereny Valfden > Zakończone wyprawy

Revarskie pieśni: Zapach jaśminu

<< < (5/101) > >>

Vulmer:
Vulmer nie znał osobiście Hrabiego Cadacusa, jedynie słyszał o nim od rodziców. A były to bardzo dobre słowa, zawsze wpajano mu że ma mu ufać. Kiedy więc Gunses przywitał się z nim osobiście lekko się zmieszał, nie wiedział czy wampir zna jego sekret, nie to było jednak przyczyną. Po prostu, Cadacus budził respekt samą swoją aurą. Elf dogonił wóz powożony przez Alberta.
- Znajdzie się miejsce dla mnie?

Rikka Malkain:
Rikka szybko zajęła miejsce w nowiutkim porsche hrabiego. Zauważyła, że on sam dosiada swojego wierzchowca. To nie pierwszy wampir, którego rudowłosa widziała konno, ale zawsze w takich sytuacjach dziwiła się jak oni to robią. Gdyby ona sama spróbowała dosiąść jakiegoś zwierzaka, bestia najpewniej wpadłaby w szał i popędziła gdzieś na złamanie karku. Może pomogłoby, gdyby wzięła taki środek transportu w wieku źrebaka i przyuczyła go do siebie od małego? Nie, za dużo z tym pracy. Wampirzyca skrzywiła się na samą myśl. Komu chciałoby się spędzać tyle czasu ze zwierzęciem, tylko po to by kiedyś móc wskoczyć na jego siodło? Po chwili, Rikka poczuła lekkie szarpnięcie. Drużyna ruszyła, a oba wozy za nimi. Wtedy do tego zajmowanego przez zabójczynię podbiegł młody elf.
-Jasne, wsiadaj.

Gunses:
- Prosimy, prosimy - zawołał Albert energicznie majtając nogami. Karzełek machał nimi zawzięcie, iście po dziecięcemu - Im nas więcej, tym weselej! Albert jestem, niziołek i pracownik hrabiego - przedstawił się.

Vulmer:
- Vulmer z K'efir, świeżo upieczony członek Konkordatu. Odparł siadając obok Alberta na koźle. Przedstawił się zgodnie z prawdą, nie było sensu tego ukrywać, bo i po co? Każdy mógł stamtąd pochodzić. Vulmer nie wstydził się tego że to miejsce ma złą opinię, on tam za długo nie mieszkał.

Nessa:
Podczas ostatniego spotkania z hrabią, Cadacus był zdecydowanie bardziej zdystansowany, dlatego elfkę zdziwiło przywitanie, choć i ucieszyło jednocześnie. Nic się nie zmienił. Z uśmiechem odparła mu coś grzecznie i po zapoznaniu się z resztą kompanii, dosiadła się do Progana. Obecność innego elfa podbudowała nieco Tinuviel. Zawsze nie tylko ona będzie powolnym mięsem armatnim w starciu ze zdziczałymi wampirami. Progana i niziołka nawet nie brała pod uwagę. Staruszek na pewno ją czymś zaskoczy, a Albert możliwe, że pomagał tylko przy Porshe.
Maga natomiast zupełnie nie kojarzyła. Lata nieobecności robią swoje i Nessa nawet nie była pewna, jak pospólstwo zaopatruje się teraz na magię. Ale to było bez znaczenia, bo długoucha wiedziała, że osoby pokroju Rakbara raptem kilkoma słowami mogą zrobić więcej niż cała ich grupa wykorzystująca wszelkie swoje atuty.
- Koń sobie przynajmniej ode mnie odpocznie - rozpoczęła rozmowę ze staruszkiem, zerkając na swojego parzystokopytnego towarzysza. - Jak zdrowie? Bo chyba już jesteśmy w tym wieku, że powinniśmy w taki sposób zaczynać rozmowę - uśmiechnęła się do Progana.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej