Tereny Valfden > Zakończone wyprawy

Revarskie pieśni: Zapach jaśminu

<< < (4/101) > >>

Progan:
- Dzień dobry - powiedział Progan witając przybyłego potężnego arcymaga. Osoba Rakbara budziła respekt nie tylko znajomością sztuki czarnoksięstwa, ale także ogromna wiedzą. Wiedza ta, Progan zdążył wyrobić sobie takie zdanie, niestety nie była dana wszystkim magikom. Część z nich, według Progana, owszem, posiadała wielkie moce ale wynikiem smykałki, talentu. Rakbar prócz talentu posiadał wiedzę i czasami dzielił się z nią na nielicznych spotkaniach z Proganem, jeszcze za czasów piastowania urzędu Archonta.
- Niestety - przyznał Progan - Dobroczynna magia jednorożców jest dla nas niedostępna. Zwierzęta te niechętnie się nią dzielą, jednak ekspansja plagi została znacznie ograniczona a ogniska zabezpieczone. Nie pokonaliśmy jednak przeciwnika, poza tym... O tym co dzieje się na północy mało wiemy. Nie mamy też wieści z terenów kolonii karnej ani z lasów u podnóża gór na zachodzie wyspy. Centralne części Valfden są jednak pod naszą opieką.

Gunses:
Gunses poprowadził konia uliczkami miasta ciągnąć go za uzdę. Wschodzące słońce zalśniło na wieżach miasta Efehidon. Cadacus ominął wozy ciągnące na rynek w porcie rzecznym, a także grupkę lekko wstawionych murarzy, którzy lecząc wczorajszego kaca kierowali się niepewnym krokiem ku swemu warsztatowi.
Kiedy wychylił się na mały plac przed bramą zobaczył już zebraną grupkę śmiałków. I zdziwił się.
- Nessa - zauważył elfkę. Nie spodziewał jej się, było to miłe zaskoczenie. Doprowadził Marsa do wozu i puścił wodze. Przywitał Nessę lekkim objęciem.
- Zgaduję, że wybierasz się z nami. Będzie nam niezmiernie miło - dodał i spojrzał po reszcie śmiałków - Witam was. Rikka, dziękuję Siostro Krwi za organizację. Rakbar, Progan - wrócił się do znajomych twarzy. Przywitał się też z elfem Vulmerem podając mu rękę i przedstawiając się. Wrzucił na wóz butelki eliksirów. Następnie stanął przed nimi
- Czekamy jeszcze na kogoś?

Rikka Malkain:
-Nie, to już wszyscy.
Odpowiedziała starszemu wampirowi. Pora już była dla niej by zająć bezpieczne miejsce wewnątrz wozu z krwią. Uwadze rudowłosej nie umknął jednak sposób, w jaki hrabia się do niej zwrócił. „Siostro”. Ciekawe. To znaczy, że tak to kiedyś wyglądało? Tak traktowali się jej podobni? Rikka, która nawet z własnymi rodzicami nie zdążyła zbudować żadnej więzi, poczuła wtedy jakieś dziwne ukłucie gdzieś w piersi. Trwało to jednak krócej niż mgnienie oka, każdy jej organ był przecież zimny jak tafla lodu. Cadacus... dziwna persona. Stwierdziła szybko w głowie, by jej myśli nie krążyły już wokół spraw na których roztrząsanie nie miała najmniejszej ochoty.
-Jesteśmy gotowi do drogi.

Gunses:
- Ruszajmy - rzekł wampir wskakując na konia. Już w siodle upewnił się, że maska na jego twarzy jest dobrze zamocowana. Dla pewności zarzucił na głowę kaptur wełnianego płaszcza Zgromadzenia. Poprawił rękawice, ujął w dłonie wodze Marsa i lekko szturchnął go ostrogami. Koń ruszył ku bramie.
- Albercie, Proganie, starajcie się nie zostawać w tyle - polecił swoim pracownikom.
- Naturalnie - zawołał niziołek smagając lejcami Czterysta czterdzieści i Oifiar'eel.

Progan:
Progan powożący furgonem wieszczego skierował konie zaraz za nowym wehikułem Cadacusa nazwanym "Porsche" kierowanym przez Alberta. Na koźle było dość miejsca, aby dosiadła się Nessa, która wszak chciała porozmawiać ze starcem w drodze na północ.
- Przytrocz konia do furgonu i siadaj ze mną - zawołał do elfki - Mam tu kożuch na koźle, wygodniej będzie niźli w kulbace.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej