Tereny Valfden > Zakończone wyprawy

Revarskie pieśni: Zapach jaśminu

<< < (38/101) > >>

Kenshin:
- Ja za dużo kilometrów przeszedłem, żeby się zgubić! Powiedział do wampira, kiedy wyciągnął łuk z sajdaka oraz żelazną strzałę z kołczanu. W głębi nie chciał, żeby ta pewność siebie nie była samospełniającą się przepowiednią. Na szczęście jak będzie wielki zwierz to wykorzysta umiejętności demona, bo za coś w końcu siedzi duchowo w orku. Kenshin na odchodne powiedział do Nessy. - Powodzenia. Następnie rozpędził się i wkroczył do ciemnego, mrocznego lasu. Oczy orka po kilku minutach przyzwyczaiły się do ciemności, ale to nie to samo co wampirze widzenie, ale cóż musiał zwolnić i powoli przemierzać puszczę. Las o tej porze nie był zbyt przyjemny, ale jeść trzeba! Dlatego starannie nasłuchiwał, żeby coś wyłapać jakiś szmer może uda się złapać jelenia albo chociaż kretoszczura, ba nawet niedźwiedziem, by się zadowolił.

Nessa:
Długoucha uśmiechnęła się w odpowiedzi, bo zanim nie zdążyła się odezwać, ork już wbiegł w las. Nie spodziewała się, że będzie mu tak śpieszno. Miała nadzieję, że żadne z nich nie trafi na zwierzynę tak niebezpieczną, że za nierozsądne można by uznać takie rozdzielenie się.
Chwilę później sama ruszyła, odbijając odrobinę od drogi, którą podążył Kenshin. Na początku szła dość szybko, a gdy oddaliła się wystarczająco od obozu, zwolniła. Zdjęła łuk i trzymała go w jednej dłoni, drugą wykorzystując do odsłaniania gałęzi i szukania jakiegokolwiek tropu. Nie słyszała już obozowiska. Od razu poczuła się swobodniej. Delikatnie stąpając, wyglądała jakiegokolwiek śladu bytowania zwierząt i słuchała, co to las ma jej do powiedzenia. Cicho liczyła, że ze względu na porę uda jej się zaskoczyć swoją ofiarę, a nie że sama, jako że lasy Północy kryją w sobie wiele niespodzianek, sama stanie się ofiarą. Ten drugi scenariusz jednak wyjątkowo jej nie martwił. Polując Nessa miała wyjątkowo dobry humor i nawet wszelkie zagrożenia, będąc w pełni ich świadoma, wydawały się jedynie lekkimi utrudnieniami.

Gunses:
Gunses wraz z myśliwymi poszli w las poszukiwać czegoś, co nadałoby się na opał, a także rozglądając się za tropami. Wampir wolał wiedzieć, w jakiej okolicy przyjdzie mu spędzić noc z kompanią. Spojrzał i załamał się...

Narrator:
//:Gunses
//:Miałeś powody. Las był pełen śladów i tropów. Wiele z nich rozpoznawałeś, ot wilki, wargi, lisy, kuny, borsuki, rosomaki. Starsze, świeższe. Problem stanowiło to, że również rzadziej występujących bestii było tutaj sporo.
//:Przed sobą, w granicach 150 metrów usłyszałeś charczenie. Nie widzisz co to jest, las tłumi dźwięki.



//:Kenshin
//:Las był pełen śladów i tropów. Wiele z nich rozpoznawałeś, ot wilki, wargi, lisy, kuny, borsuki, rosomaki. Starsze, świeższe. Problem stanowiło to, że również rzadziej występujących bestii było tutaj sporo.
//:Usłyszałeś porykiwania dochodzące jakby spod ziemi. Zdałeś sobie sprawę, że stoisz na sklepieniu groty, która swe ujdzie ma kilkanaście metrów po Twojej prawej stronie.


//:Nessa
//:Las był pełen śladów i tropów. Wiele z nich rozpoznawałeś, ot wilki, wargi, lisy, kuny, borsuki, rosomaki. Starsze, świeższe. Problem stanowiło to, że również rzadziej występujących bestii było tutaj sporo.
//:Usłyszałaś szelest strumienia, nie dalej niż 30 metrów przed Tobą. A także przypominające szczeknięcia piski.


//:Progan, Vulmer, Rikka, Rakbar
//:Przygotowanie obozowiska szło wam sprawnie. Pogrążeni w rozmowie prawie nie usłyszeliście trzepotu skrzydeł wysoko nad sobą. Prawie.

Vulmer:
Rikka zapewne słyszała, ale była jakaś taka nieobecna... Vulmer pierwszy coś usłyszał.
- Æśś... słyszycie? Coś leci. Odruchowo spojrzał w niebo.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej