Tereny Valfden > Zakończone wyprawy

Revarskie pieśni: Zapach jaśminu

<< < (36/101) > >>

Kenshin:
Ork się nie odezwał, tylko siedział i wsłuchiwał się, co mówią inni. Kenshin nie miał tutaj nic do powiedzenia, ale zgadzał się z poglądem, że lepiej nie pozostawiać na widoku, bo tu jest za dziko i nawet inne zwierzęta bardziej groźniejsze mogą przylecieć do światła, a niższa nadawała się do tego najbardziej, żeby pozostać niewidocznym! W każdym razie z nudów orka i demona wyrwała elfa, która nagle znalazła się na swoim wierzchowcu albo, po prostu nie zwrócił na to uwagi? - Nesso? Uśmiechnął się, ale orkowi nie zawsze to wychodziło przyjaźniej, ale starał się! Jej przemyślenia były zaskakujące, bo sądził, że ona zna się na takich rzeczach zwłaszcza, że jej znajomym był Gunses a nawet sam król. W końcu odpowiedział długouchej. - Można, ale trzeba mieć do tego odpowiednie wyszkolenie, poznać parę zaklęć, do których teraz jest trudny dostęp. Na chwilę zamilknął, żeby czasem nic nie wspomnieć o pakcie, z którego dowiedział się wiele o magicznych właściwościach, bestiach i innych dziwnych rzeczach. - Tutaj się rodzi pytanie czy każdy mag wykorzystuje swój dar do czynienia dobra? Oczywiście większość odpowie, że nie ma jednoznacznej odpowiedzi, ale możemy wierzyć po prostu w daną jednostkę, że nie jest zła. W sumie ciężko mi stwierdzić jaki jest hrabia, ale to osądź sobie sama. Jeszcze raz się uśmiechnął. Demon się zaśmiał, bo nie chciał tego komentować, ale Nessa mu się podobała, jednakże milczał w głowie orka tym razem.

Nessa:
Tinuviel zacisnęła mocniej dłonie na lejcach. Wiedziała przecież, że byle wioskowy głupek z zaklęciem czegoś takiego nie zrobi. Sama demoniczna magia też Nessy nie martwiła, chociaż spotkała się z nią tylko kilkukrotnie, ale zawsze służyła czynieniu dobra. Czasami mniej, a czasami bardziej efektownie, gdy komuś urywało głowę, ale jednak. Wyjątkowo jednak elfce nie podobała się myśl, że ktoś mógłby zwykłym zaklęciem zmusić ją, czy kogokolwiek innego do zrobienia czegoś wbrew własnej woli, a wszystko to dzięki jakiemuś magicznemu kamykowi. Z takim rodzajem magii spotkała się tylko raz, ale słyszała o niej dość sporo. Nawet od osoby, która nią władała, ale była to wyjątkowo złośliwa persona, a specyficznym poczuciu humoru, więc ciężko było elfce oddzielić prawdziwe możliwości Dragosaniego od żartu.
- Ach! - pokiwała głową. - O hrabiego to ja się akurat nie martwię, bo i bez magii dałby sobie radę, ale inni? To wyjątkowo paskudny rodzaj magii i nie wiem, czy w ogóle wykrywalny - długoucha w tych kwestiach zdecydowanie była ignorantką. Pewnie nawet, gdyby demon orka jakoś znacząco objawił swoją obecność, to też nie skojarzyłaby faktów. - Wyobraź sobie, że ot tak ktoś podejmuje za ciebie decyzje, mówi za ciebie, działa poniekąd za ciebie, a ty nawet nie jesteś tego świadomy. Chyba jestem tradycjonalistką i wolę kulę ognia w brzuch.

Kenshin:
Kenshin ponowie wysłuchał, co ma do powiedzenia elfka, która była dość zainteresowana magią, jednakże to alfę nie dziwiło, bo dzieci lasu są na nią wrażliwi jak nikt inny. - Magia umysłu jest potężna i w większości niedoceniania przez adeptów. Dlatego właśnie, że nie zadaje fizycznych obrażeń i jak to dobrze ujęłaś wolą walnąć kogoś przysłowiową kulą ognia, ale ta magia swoją ukrytą moc i nawet mogą kontrolować ludzi, a nawet wyciągnąć każde wspomnienie jakie posiadała dana ofiara oraz pozbawić ją wspomnień nie mecząc się przy tym. Tak potężna jest ta sztuka magiczna. Orkowi nie było dane jej w pełni poznać, lecz przeczytanie książek w pakcie zawsze mogło się przydać, żeby komuś opowiedzieć. - Zapomniałem o najważniejszym, że raczej nie da się jej wykryć przez inne osoby kiedy jest pod wpływem zaklęcia, ale chyba rycerze Bractwa ÂŚwitu mogą dzięki swoim zdolnością coś przeczuć, jednak nie znam zasady ani działania tego, a żadnego pośród nas nie ma, a takie rzeczy najlepiej poznać u źródła. Dodał i zakończył, oczekując następnych pytań albo zwykłego gadania, bo to zawsze coś co zabija czas wędrówki. Kenshin nie miał okazji pogadać o magii i takie tematy go zawsze interesowały.

Gunses:
- Chyba musimy się tutaj zatrzymać - rzekł, gdy dojechali do dość dobrze położonej polany, usadowionej jedną stroną pod skałą, osłaniającą flankę.

Narrator:
Polana była dogodna do spędzenia nocy przy ognisku. Z jednej strony osłaniała ją skalna ściana, od pozostałych stron przestrzeń osłonięte była lasem i chaszczami. Aż dziw, że przeprowadziliście tutaj wozy ;[


//: Możecie rozpalić ognisko i spróbować coś upolować.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej