Tereny Valfden > Zakończone wyprawy

Revarskie pieśni: Zapach jaśminu

<< < (33/101) > >>

Gunses:
Trening myśliwski jakiemu Gunses poddał się w każdej niemal organizacji, sprawił, że ciche podchodzenie zwierząt było dla niego proste. Mimo to behemot odwrócił się, zaryczał, wzniósł kamień do rzutu i...
- ...orul - zakończył Gunses będąc niecałe dziesięć metrów od behemota, odejmując palce prawej dłoni od lustra i wyciągając zwierciadło przed siebie. Tafla lusterka na chwilę zadrgała, jakoby woda w misie, świat odbił się w lustrze, odbił się w nim behemot i rzeczywistość przed Cadacusem pękła, jakby rozbita w tysiąc okruchów, zalśniło. Zza okruchów, których już nie było i nie wiadomo czy były prawdą czy przewidzeniem, świat pozostał taki, jak był. Las, jaskinia. Pozostał też ryk behemota, którego ciało zostało spętane i uwięzione magicznym sposobem w świecie lusterka. Tafla lustra stężała jak woda ścięta lodem. W lusterku ryczał i szamotał się behemot, krocząc w miejscu, nie mogąc się przemieścić. ÂŁapy, którymi próbował dosięgnąć wpatrzonego w niego Gunsesa łapały nicość zaklętego w zwierciadle wymiaru.

Kenshin:
Kenshin już miał strzelić w łeb gadziny, a były to strzał śmiertelny niemal na miejscu! Jednak jak zawsze spełzł na niczym, bo ork zapomniał, iż wampiry potrafią czarować! Mroczny pakt zawsze go zaskakiwał, ale jak mógł o tym zapomnieć! No nic to, bo skoro behemot został uwieziony w lusterku nie miał tutaj już nic do roboty, ale demon sobie chwilę pogadał. Liczyłem na rzeź! Alfa mu odpowiedział. Cóż mogę na to poradzić. To była strata czasu iść z nim i jeszcze się wykłócać. Ech.. Zaraza z wampirami i to magicznymi! Kenshin dobrze wiedział, że Gunses jest bestią i może go odczarować, ale skoro nikt go nie nakrył na kontaktach z demonem, którym się dogadywał to nie widział powodów, żeby się pozbywać towarzystw, bo skoro przyjaciele z konkordatu zawiedli to nie miał takiej potrzeby, jednakże znów chwila zawieszenia orka, który rzekł. - skoro to wszystko to proponuję sprawdzić jaskinie, bo coś tam musi być skoro tak energicznie chciał się dostać. Sprawdzę. Powiedział i na razie nie ściągał z strzały z cięciwy, bo mógł tam być jakiś zwierz albo inna cholera!

Gunses:
- Mamy przynętę - powiedział Gunses patrząc na szamoczącego się behemota. Wiedział, że uwolnienie go podczas bitwy o Ostoję będzie miało duże znaczenie, dla ich planu. Chodzący wielki wór krwi przyciągnie uwagę wielu dzikich. Na słowa o sprawdzeniu jaskini wampir lekko przytaknął. Poczekał przed wejściem, chowając lusterko w bezpiecznym miejscu.

Narrator:
Jaskinia okazała się całkiem sporych rozmiarów grotą, suchą i ewidentnie zdradzającą ślady bytowania niedźwiedzi. Teraz była pusta, od zwykł, sucha i przytulna jaskinia.

Kenshin:
Kenshin był gotów wystrzelić w każdej chwili, bo spodziewał się czegoś groźnego, co mogło być łatwą ofiarą dla behemota, a tu szok nic, pustka! W pewnym momencie również liczył, że jakiś ludź albo nieludź się przyplątał na swą zgubę, lecz nic jedynie grota nadająca się na niedźwiedzia, od co. Alfa schował łuk oraz strzałę, pomachał swoim towarzyszą i oznajmił. - Nic nie było. Nawet śladu czegokolwiek. Widocznie bestia chciała sobie zrobić tron z jaskini, ale cóż nic tu po nas i jakby nie patrzeć zadanie od nordów wykonane w dość nietypowy sposób. Wracamy? Zapytał się wszystkich, ale serio nic tutaj do roboty nie mięli, więc ork powoli kierował się w stronę wozu, idąc już głównym traktem wydeptanym niedawno przez bestię. Teraz nie musieli się niczego obawiać.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej