Tereny Valfden > Zakończone wyprawy
Revarskie pieśni: Zapach jaśminu
Gunses:
- Możesz służyć za wabik - rzekł Gunses lekko kpiącym głosem - Każdy myśliwy powinien wiedzieć, jak zanęcić zwierzynę. Czyli postanowione. Zapolujemy na behemota.
Kenshin:
- Dawno takiego wyzwania nie miałem. Krew aż buzuje w mych żyłach jak podczas pierwszej krucjaty, gdzie miałem okazję zmierzyć się z taką bestią. Stare czasy. Wtedy sobie pomyślał. Lepsze to niż walka z wampirami, gdzie praktycznie planu nie było od samego początku do końca. Sprawa mogła się rypnąć i to szybko. Demon w jego głowie dopowiedział. Masz rację będzie nieciekawie jak to nie wypali. Gunses jest zbyt pewny siebie. Powiedział Yndael, który miał słuszność, bo Gunses nigdy za bardzo nie oberwał, przynajmniej w mniemaniu orka. Dlatego tak myślał, gdyż nie znał go za długo, ale takie wrażenie robił!
- To rozumiem, że odprawę mamy za sobą czy jest jeszcze coś co warto omówić? Jutro nadejdzie nowy dzień z nadziejami. Skończył i czekał aż ktoś, dopełni formalności i zakończy posiedzenie w karczmie.
Gunses:
- Wszystko ustalone - rzekł Gunses - Idźcie wypocząć. - Gunses spojrzał na Rikkę szukając jej wzroku. Z nią miał do porozmawiania.
//:Najlepiej, gdybyście opisali ja spędzacie noc i jak dla was nastaje poranek.
Nessa:
Podczas krótkiego monologu Progana długoucha uśmiechała się delikatnie. Była trochę poetycka, ale było to na tyle wyważone, że aż tak nie raziło, a tłumaczyło, dlaczego ten staruszek tak łatwo zjednuje sobie ludzi. Nessa wiedziała, że będzie musiała pilnować nie tylko siebie podczas tej wyprawy. Były archont miał wiele talentów. Ba! O wiele więcej niż elfka. Jednak jego wiek mógł utrudnić mu walkę czy ucieczkę. I tutaj pojawia się długoucha. Z tego, co pamiętała, Progan potrafił zakładać pułapki, więc liczyła, że w tym mu pomoże.
- Dobrej nocy - pożegnała się ze wszystkimi długoucha, nie włączając się wcześniej do dyskusji na temat polowania na behemota. Ruszyła na górę, by zająć jeden z wolnych pokoi. Liczyła, że będzie tam również woda, by się odświeżyć po podróży.
Podróż nie zmęczyła długouchej, bo co innego jest podróżować w siodle, a co innego na wozie, choć sen przyszedł stosunkowo szybko. Nawet nie pamiętała, by ktokolwiek inny pojawił się na piętrze. Mimo to wstała wyjątkowo szybko, nie spotykając nikogo po drodze na dół. Była wyjątkowo głodna. Chyba jednak trzeba było zjeść swoją kaszę*.
//:* ;[
Rikka Malkain:
Gdy Gunses skierował na nią swoje czarne spojrzenie, Rikka nie spuściła oczu. Zamiast tego raz jeszcze przechyliła delikatnie swój puchar nie przerywając przy tym kontaktu wzrokowego i poczekała aż pozostali udadzą się na górę. Gdy to już się stało, uniosła lekko brwi w niemym zapytaniu. Najwyraźniej hrabia chciał z nią jeszcze o czymś porozmawiać.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej