Tereny Valfden > Zakończone wyprawy
Nie wszystko złoto, co się świeci
Rikka Malkain:
Nie minęło dużo czasu, a statek przybił do brzegu. Na pokładzie zrobił się mały hałas, ktoś dosyć głośno zaczął wydawać polecenia. Na burcie mogłaś już dostrzec tabliczkę ze słowem „Denar”. To było to. Marynarze z łajby rzucili cumy i zaczęli swoją pracę. Działali bardzo sprawnie, to też kilka chwil wystarczyło im by przymocować swój statek do nadbrzeża. To była raczej nieduża, nie wyróżniająca się niczym szczególnym jednostka kupiecka.
-No chłopcy, dobrze się spisaliście! Macie wolne, róbcie co chcecie. Tylko żeby mi wszyscy stawili się jutro wieczór, bo będziemy rozładowywać!
-Kapitan nie idzie? Atusel wie, czego trzeba wilkom morskim! Kapitan się trochę rozerwie!
-Nie, kapitan zostaje! Grzegorz, Anzelm... Pierwsza warta.
Na twoich oczach statek opuściło około dziesięciu ludzi. Z podsłuchanej rozmowy wywnioskowałaś jednak, że kilku pozostało na łajbie by pilnować ładunku. Wśród nich był także kapitan. Wejścia na pokład pilnowała dwóch ludzi.
//
W razie gdyby doszło do walki:
Strażnik X2
http://marantwiki.tawerna-gothic.pl/index.php/Pirat
Toruviel:
To był wyczekiwany "Denar". Elfka poczekała aż większość załogi opuści pokład i zniknie gdzieś w porcie. Gdy to się stało, skierowała się ku statku. Zaczęła powoli wchodzić po trapie.
Rikka Malkain:
-Patrz Grzesiek, kogo nam przywiało. Fajna.
-Ha, fajna i chyba wydaje jej się, że my tu robimy za ozdobę. Wejścia nie ma.
Toruviel:
- Fajna, samotna i znudzona. Bardzo.- odrzekła z uśmiechem.- Zawsze chciałam zobaczyć wnętrze statku.- zrobiła bardzo proszące oczka, a żeby poprawić argumentację, rozpięła guzik koszuli i wypięła pierś do przodu.- Oprowadzicie mnie?
Rikka Malkain:
Silna wola marynarzy została właśnie wystawiona na ciężką próbę. Porządne z nich były chłopy, ale już za długo znajdowali się na morzu. W dodatku, gdy większość załogi odreagowywała trudny rejs w tutejszych karczmach i burdelach, oni musieli tutaj stać i pilnować trapu. Kto by się w takiej sytuacji nie ugiął?
-Właściwie... Czemu nie. Da radę cię oprowadzić, co nie Grzechu?
-Jużci! Kapitan urwie nam jaja!
-No to zostań i waruj. Ja ją biorę. Zapraszam na pokład!
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej