Tereny Valfden > Zakończone wyprawy
Nie wszystko złoto, co się świeci
Toruviel:
Nazwa wyprawy: Nie wszystko złoto, co się świeci
Prowadzący wyprawę: Rikka Malkain
Wymagania do uczestnictwa w wyprawie: Członkostwo KK
Uczestnicy wyprawy: Toruviel z Elanoi
Elfka była obecnie w Atusel. Przybyła tu z powodów zarobkowych. Sprawa malowała się prosto i jasno. Zlecenie miała odebrać od informatora Krwawych Kruków w tym mieście. Pozostało go znaleźć.
Rikka Malkain:
Mieszkańcy Atusel mogli cieszyć się tego roku wyjątkowo pogodnym Astas. Było ciepło, ale nie gorąco, to też na ulicach miasta zobaczyć można było całe tłumy ludzi. Każdy dokądś zmierzał, każdy miał jakąś ważną sprawę do załatwienia i wszyscy się gdzieś strasznie spieszyli. Poszukiwany przez Toruviel informator był mężczyzną znanym z tego, że całe popołudnia zwykł spędzać w pobliżu tej słynnej na cały kraj areny.
Toruviel:
Elfka przed wyjazdem wywiedziała się tego, czego mogła o informatorze. I wywiedziała się. Osoba ta, mężczyzna dokładniej rzecz ujmując była pewnikiem fanem walk na słynnej Atuselskiej arenie - pewnie największej na Valfden, a już na pewno najsłynniejszej, na której śmiałkowie codziennie toczyli walki z przeróżnymi monstrami, bestiami, czy między sobą, o honor, sławę i oczywiście pieniądze. Toruviel też kiedyś planowała się tam pokazać. Chciała sprawdzić w walce swój Gwalhir - piękna, stylizowana na elfią klinga, ostrzejsza niż zwykła Valfdeńska stal, a przy tym poręczniejsza dla jej drobnej budowy ciała.
Toru, która na koszuli nosiła długą i szarą szatę z wełny a na głowię arefatkę, z której gęsto płynęły jej rude włosy rozglądnęła się po okolicy. Poprawiła smolisto-czarną pochwę spoczywającą na plecach, która przechowywała Gwalhir i ruszyła w stronę areny. Po drodze rozpięła guzik, czy dwa koszuli, gdyż Astas było wyjątkowo ciepłe i pogodne.
Rikka Malkain:
Przemierzałaś uliczki Atusel nie niepokojona przez nikogo. No prawie. Grupka bogatych dzieciaków, trochę już wstawionych, wyraźnie ożywiła się na twój widok. Jeden chłopak szturchnął drugiego, ten z kolei zagwizdał na palcach. Dzień był przecież ciepły, nie jeden wpadł na pomysł ulżenia sobie chłodnym piwkiem. Poza tym, nikt nie zwracał na ciebie większej uwagi. Byłaś już niedaleko nieformalnej granicy miasta, dalej rozciągały się zielone błonia na których stała arena będąca obecnie celem twojej przechadzki.
Toruviel:
Droga jej mijała raczej spokojnie. Do czasu. Przechodziła w pobliżu bogatej młodzieży. Niezbyt trzeźwej, no i nie za bardzo atrakcyjnej. Za młodzi jak dla niemal czterdziestoletniej elfki. Jakiś chłoptaś zagwizdał na nią, jak na psa, czy dziwkę, na co elfka zatrzymała się na chwilę, wskazała z zażenowaną miną na pochwę z mieczem na plecach, po czym wystawiła w stronę dzieciaka wskazujący palec z wrednym uśmiechem na twarzy. I poszła dalej. Doszła w końcu w pobliże areny. Nie zaprzestawała marszu ku budynkowi.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej