Tereny Valfden > Zakończone wyprawy
Nie wszystko złoto, co się świeci
Rikka Malkain:
Mężczyzna posmutniał trochę, gdy usłyszał że nie masz pieniędzy na zakład. No nic, wszystko było już ustalone i pozostało obejrzeć brutalne przedstawienie do końca. W pewnym momencie, wojownik zaczął odcinać swoim mało rozumnym przeciwnikom kończyny. Bardzo uradowało to publikę. Jeden zombie stracił wówczas rękę, inny nogę. Po chwili na piach areny spadła kolejna głowa. Została zatem czwórka umarlaków. I wtedy stało się coś niespodziewanego. Agandaur upadł na jedno kolano, zaś jego przeciwnicy od razu wykorzystali swoją szansę obłażąc go ze wszystkich stron. Zombie nie mogły jednak przebić się przez jego zbroję. Wszystko wskazywało na to, że coś strzeliło gladiatorowi w nodze. Przynajmniej połowa ludzi na trybunach wstała z miejsc i wstrzymała oddech.
-Daje piątaka, że tym razem chłop nie da rady. Wchodzisz?
Zapytał twój informator, jakby zapominając o tym co przed chwilą mówiłaś.
Toruviel:
- Piątak, że jednak da sobie radę.- odrzekła. Co prawda jej ostatnie pieniądz, ale niedługo zarobi. Teraz zaś oczekiwała tego, co się stanie.
Rikka Malkain:
Razem z Toruviel w oczekiwaniu zamarły też całe trybuny. Gladiator spróbował podnieść się z klęczek mimo wiszącego na nim ciężaru. Przez krótką chwilę obserwatorom wydawało się, że niepokonanemu Agandaurowi może się udać! Niestety, ostatecznie mężczyzna nie dał rady i upadł na piach areny. Wojownik dalej bronił się desperacko, ale ze swojej obecnej pozycji niewiele mógł już zdziałać. Jeden z ożywieńców, ten bez nogi, zerwał mu z ramienia kawałek zbroi i wgryzł się w ciało północnego wojownika. Jakaś panna na widowni wybuchła nagłym szlochem. Inny potwór ogłuszył gladiatora wyprowadzając na jego głowę serie ciosów ciężkiej maczugi. Stworzenie uderzało bezmyślnie, ale z siłą. Wyglądało na to, że walka była już skończona. Na arenę wpadło wówczas kilku uzbrojonych ludzi, których zadaniem było uratować Agandaura przed paskudną śmiercią. Dobiegający znikąd głos komentatora obwieścił już jednak smutny werdykt. On również wydawał się zaskoczony takim obrotem spraw.
-O kurwa... No, ale piątka dla mnie.
//
Do tego, który będzie później sprawdzał wyprawę (Emerick :* )
Rzucaliśmy kostką u Kruków, czyli zakład uczciwy!
Toruviel:
- Biedny chłop. Ale racja. Piątak dla Ciebie.- odrzekła.- Hmm, czym by tu się zająć dopóki nie zapadnie zmierzch?
5g - 5g = 0g
Rikka Malkain:
-Z tym ci nie pomogę. Na mnie już pora.
Odpowiedział mężczyzna chowając twoje ostatnie pieniądze do swojej sakiewki.
-Dojście do portu trochę ci zajmie, później zleci już szybko. "Denar", ten statek, przypłynie najpóźniej o świcie. Miej zatem oko na przystań.
Dodał jeszcze, po czym wstał z miejsca i przez tłum zaczął przeciskać się do wyjścia.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej