Tereny Valfden > Zakończone wyprawy
Na zachodzie bez zmian I
Rikka Malkain:
-Chyba że co?
Zapytała, a jej oczy zaczęły dyskretnie sprawdzać całą karczmę. Coś tutaj nie pasowało. Jakaś pułapka? Jeśli tak, to na nią czy na niego? Wampirzyca nie miała ochoty czekać by przekonać się o tym na własnej skórze. Jeśli sprawa zaraz się nie wyjaśni, to zdecydowana była za moment uciekać z gospody. Cóż, bywa i tak. Nikt nie mówił, że ten fach należy do łatwych.
Merith:
- ÂŻe to ktoś inny ma problem, i potrzebuje pomocy profesjonalistów. Powiedział głos z nikąd. Rikka go wyczuła, stał może z metr od nich. Mag rozproszył czar. Oczom wampirzycy i krasnoluda ukazała się osoba elfa wspartego o kostur.
- Jestem Merith, to ja was sprowadziłem tutaj.
Rikka Malkain:
-Takie usługi zwykły kosztować.
Odpowiedziała Rikka starając się nie wyglądać na zaskoczoną pojawieniem się maga. Cera w kolorze świeżego śniegu i zimne rysy twarzy wampirzycy znacznie ułatwiała jej ukrywanie uczuć i emocji, o jakiekolwiek uczucia by nie chodziło. Z tymi magami zawsze były jakieś problemy. Nic dziwnego, że ludzie im nie ufają. Na szczęście, rudowłosa nie należała do strachliwych.
Merith:
- Nie ma nic za darmo, do biednych się nie zaliczam pani. Odchrząknął - Byliście kiedyś na zachodzie?
Kazmir MacBrewmann:
Mag... i w dodatku "ten". Zapowiada sie ciekawie. Krasnolud dopił piwo, otarł wąsy i stłumiwszy ręką beknięcie rzekł: - W zasadzie... to nie bardzo. W Ekkerund raz czy dwa, ale to cywilizaca. Zachód jest nieco dziki, pierwotny. Prawie jak Północ. A wiem bom walczył tam z dzikusami.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej