Tereny Valfden > Zakończone wyprawy

Na zachodzie bez zmian I

<< < (3/49) > >>

Rikka Malkain:
-Byłam.-Odpowiedziała krótko. Prawda, częściej bywała we wschodniej części kraju, ale przecież podróżowała po całej wyspie.
-Czemu ciekawi cię akurat ten kierunek, magu?

Merith:
- Bowiem dochodzą mnie plotki, jakoby w gminie Omas dochodziło do prześladowań rasowych. Nic nowego prawda? Ale gdy ktoś zaczyna dodatkowo niszczyć kapliczki, powoływać się na "Gniew Boży"... wtedy robi się źle. Nie chciałbym by doszło do czegoś okropnego. Przez duże "O"

Rikka Malkain:
-Pachnie trochę Bractwem ÂŚwitu. Gniew boży...
Wampirzyca prychnęła po kociemu, a wyglądało to rozbrajająco pociesznie. Gdyby jednak ktoś wejrzał teraz w jej myśli mógłby się solidnie przestraszyć. Kto jak kto, ale ona nie cierpiała wszelkiego rodzaju fanatyków. Tych religijnych zwłaszcza. Z kolei załatwianie pyszałkowatych zakutych głów zawsze sprawiało jej przyjemność, więc po cichu liczyła że bractwo rzeczywiście jest w to zamieszane.
-Kto konkretnie jest prześladowany? No i jakie kapliczki?
To ostatnie ciekawiło ją najbardziej ale, niestety, odsuwało podejrzenia od rycerstwa. O ile różnice rasowe od zawsze były dla pospólstwa „dobrym” powodem by kogoś pobić, okraść, tudzież powiesić, o tyle religia panowała na Valfden jedna. Kult sześciu bóstw był akceptowany przez wszystkich mieszkańców, a od czasów wojny Rikka nie słyszała o żadnych niebezpiecznych sektach. No, a słuch miała przecież dobry i korzystała nie tylko ze swoich uszu.

Merith:
- Głównie ludzie, nie mający nic przeciwko innym rasom, po za tym ponoć spalono parę wampirów a ich dziecko ukrzyżowano i postawiono tak by wschodzące słońce je spaliło. Reszta... przycinanie elfom uszu, golenie krasnoludom bród. Bezczeszczą kaplice Szóstki. Tyle wiem, niestety czasy gdy wiedzieć mogłem więcej dzięki kruczym przyjaciołom Aragorna Tacticusa minęły dawno... nie wiem czy to aż tak źle.


//Chodzi o zwierzątka, nie myśl że on coś o tobie wie czy coś

Kazmir MacBrewmann:
- Byłem panem Omas, ale z powodu że uznano mnie za zaginionego to ją straciłem. Westchnął, żałował wypadu z Yarpenem gdzie zmarnował rok. - Trzeba więc to zbadać, bo pomijając brody i czubki uszu, takie rzeczy to jest po prostu skurwysyństwo w czystej postaci. Powiedział spokojnie, z wyczuwalną odrobiną złości.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej