Tereny Valfden > Zakończone wyprawy
Na zachodzie bez zmian I
Egbert:
Egbert bez szemrania ruszył w stronę leżącego. Nie uśmiechało mu się zabijać bezbronnego, ale tak to już bywa w podobnych sytuacjach. Bandyta także musiał znać to ryzyko. Jeśli zaś było inaczej i ten mężczyzna włączył się w to wszystko nieświadomie, to oznaczało że był on zwyczajnym głupcem. Takich nie ma po co żałować. No a poza tym, to nowy właściciel sihila był tym, który go zranił. Musiał dokończyć co zaczął. Najpierw wyrwał mężczyźnie broń i odrzucił ją gdzieś na bok, by ten desperacko nie spróbował wykorzystać swojej ostatniej szansy na obronę. Później złapał go oburącz za ubranie i bez większego wysiłku poderwał do góry. Kultysta zdążył już stracić wiele krwi i teraz mógł ustać na nogach jedynie podtrzymywany przez Egberta. Brodacz zaprowadził, czy może raczej zaciągnął, go przed jedną z dalszych chat. Dostrzegł tam bowiem pniak do rąbania drewna. Niestety, tej nocy musiał on posłużyć do czegoś innego. Bękart pchnął jeńca ta pieniek i dobył miecza. Ranny wiedział co go czeka. Nie protestował.
-Ostatnie słowa?
Bandyta był już zbyt słaby by sklecić zrozumiałe zdanie, wycharczał jednak kilka gniewnych słów. Ciężko było zrozumieć co konkretnie powiedział, a Egbert wcale nie starał się wytężać dla niego słuchu. Skupił się na swoim zadaniu. Stanął w rozkroku, chwycił za rękojeść obiema rękami i wzniósł ostrze do góry. Jeniec splunął. Zaraz po tym mithrilowa klinga opadła na jego kark pozbawiając go głowy. Egbert widział już w życiu wystarczająco wiele egzekucji, by wiedzieć jak dokonać czystej dekapitacji nieruchomego celu. Po wszystkim wrócił do pozostałych zostawiając ciało tam gdzie leżało. Zaraz i tak będą musieli uprzątnąć wszystkie trupy.
//I gdyby ktoś mówił, że mając miecz na 50% nie mogę mu nic odciąć, to to jest fabularna egzekucja poza walką!
Kazmir MacBrewmann:
- No ja pierdole! Egbert do chuja Zartata, Nalasa, Rashera i Ellmora! Czy ja powiedziałem "zetnij mu łeb"? Kapral był wściekły, zeskoczył z kozła i rąbnął pięścią o burte furgonu.
- Teraz na pewno nam coś powie...
Egbert:
Egbert był szczerze zdziwiony. Dla niego "zajmij się jeńcem" było jednoznaczne z "zabij go". Nie pomyślałby, że będą go jeszcze mieli przesłuchiwać. Może powinien trochę zmienić nastawienie i przestać traktować całe życie jako pole walki, na którym wiecznie musi kogoś zabijać? Po powrocie do Bastardo na pewno to rozważy. Fakt, nie wszystkie sprawy powinno załatwiać się przy użyciu broni.
Rikka Malkain:
-To nie wiemy już wszystkiego co trzeba?
Wtrąciła się Rikka.
Kazmir MacBrewmann:
- Nie ja, z taktycznego punktu widzenia nie wiem za wiele. Nie znamy liczebności, dokładnego rozmieszczenia sił. Zaraz... Kapturku, umiesz upuszczać krew?
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej