Tereny Valfden > Zakończone wyprawy

Na zachodzie bez zmian I

<< < (34/49) > >>

Rikka Malkain:
No nie! Wampirzyca odpaliła w myślach taką wiązankę, że nie jeden krasnolud oblał by się rumieńcem gdyby to usłyszał. I cały misterny plan... trzeba zmienić. Nie wiedzieć czemu, akurat na magu najbardziej jej zależało. Może to przez tą wampirzą parę? Rudowłosa była egoistką jakich mało, ale mimo wszystko czasem czuła jakąś więź ze swoją rasą. No nic. Na szczęście, z podsłuchanej rozmowy wywnioskowała że kapłan był w szeregach tej grupy mało znaczącą płotką w porównaniu z kapitanem. Ten zaś został przecież na statku, więc do roboty dziewczyno! Drzwi od kajuty były zamknięte, a to znaczyło że na pokładzie znajdowały się teraz tylko dwie kobiety. Rikka schowała załadowaną zawczasu kuszę i wychyliła się ze swojej kryjówki. Liara. Niebrzydkie imię, tyle zdążyła jeszcze pomyśleć nim dopadła do swojej ofiary. Kilka zwinnych susów wystarczyło by wampirzyca znalazła się za jej plecami. Nie usłyszała jej. Rikka potrafiła się poruszać bezgłośnie w każdej sytuacji. Z resztą, jeśli nawet przypadkiem wydała jakiś szmer, to ruchy dziecka nocy był zbyt szybkie by zwykły człowiek zdążył zrobić cokolwiek mając na reakcję tylko ułamek sekundy. Gwałtowny ruch nadgarstka natychmiast uruchomił mechanizm ukrytego ostrza. Rudowłosa z błyskiem w oczach wbiła łowczyni kawałek metalu pionowo w miejsce, w którym szyja przechodzi w głowę. Papieros wypadł z jej ust, które Rikka zaraz zakryła drugą dłonią. Nie chciała przecież, żeby umierająca zwróciła na nią czyjąś uwagę. Takie uderzenie spowodowało niemal natychmiastową śmierć. Nogi Liary ugięły się, a ona sama oparła się plecami o swoją zabójczynię kładąc głowę na jej ramieniu. Gwiazdy odbijały się w jej pustych już oczach. Dla takich chwil warto żyć! Rikka przykucnęła ostrożnie odkładając martwe ciało. Z trudem powstrzymała się od złowieszczego chichotu. Już miała zawitać do kajuty, gdy przypomniało jej się o tym, że zabita może mieć przy sobie coś wartościowego. Wampirzyca uklękła więc na niej i z zadziwiającą wprawą zaczęła przeszukiwać ciało. Liczyła na grzywny i na coś, co może rzucić trochę światła na całą sprawę. Jeśli jednak niczego nie znajdzie, ma jeszcze w zanadrzu kapitana którego już za chwilkę odwiedzi.

Narrator:
//Rikka

Wampirzyca nic nie znalazła.

Rikka Malkain:
Niestety, ale to tylko kolejny dowód na to, że ÂŁowcy nie byli amatorami. Raczej normalne, że nikt od nich nie będzie miał przy sobie czegoś w rodzaju listu z nazwiskiem zleceniodawcy. To byłoby bardziej w stylu tych najemnych oprychów z podgrodzia. Tylko szkoda, że ta tutaj nie zostawiła jej jakiejś sakiewki.
-Nawet złota nie ma.
Rikka wypowiedziała to kultowe już zdanie i podniosła się z kolan. Lepiej nie tracić więcej czasu. Podeszła do drzwi i przez chwilę nasłuchiwała, czy aby mężczyzna w środku nie zorientował się do czego doszło. Gdy już wiedziała, że tak się nie stało, ponownie wzięła do ręki kuszę i nacisnęła na klamkę. Jej cel mógł stać na wprost drzwi i natychmiast ją zauważyć, ale to było jedyne wejście do kajuty. Nie chciało jej się bawić w wywabianie kapitana na zewnątrz, dlatego postanowiła zaryzykować i najzwyczajniej w świecie wejść do środka.

Narrator:
Lekcja I. Nie wchodź więcej drzwiami. Kapitan siedział za biurkiem, na wprost drzwi. Te zaskrzypiały, gdy tylko zobaczył obcą osobę wbijającą bez pukania, chwycił za leżący na stole nabity pistolet i strzelił. Niemal na ślepo, ale i tak trafił Rikkę tuż poniżej mostka.

http://marantwiki.tawerna-gothic.pl/index.php/Bandyta_pod%C5%BCegacz

Rikka Malkain:
Ból. Pierwsze uczucie. Wampirzyca otworzyła usta w niemym krzyku. Odgłos wystrzału i tak musiał już zaalarmować kogoś na przystani, ale Rikka była nauczona nie wydawać dźwięków choćby przypalali ją na żywym ogniu. Kiedy tylko kula wdarła się do jej ciała, rudowłosa wyciągnęła przed siebie rękę z kuszą i nacisnęła na spust. Mężczyzna przed nią nie spodziewał się chyba, że trafiona kobieta ustoi na nogach i jeszcze będzie miała ochotę na dalszą walkę. Dlatego nawet nie pomyślał o uniku. Bełt zakończony żelaznym grotem ze świstem przeszył powietrze i przestrzeń dzielącą rudowłosą od marynarza. Później bez trudu przebił się przez skórzany kubrak mężczyzny i wbił głęboko w jego klatkę piersiową w miejscu, w którym znajdowało się serce. Uderzony pociskiem kapitan kogi wypuścił broń z ręki i złapał za wystający z jego ciała kawałek drewna, po czym jakby spróbował go wyciągnąć. Rzecz jasna nie zdołał tego dokonać i runął do tyłu przewracając krzesło. Był trupem zanim dotknął podłogi. No. I to by było tyle, jeśli chodzi o przesłuchanie. Rikka nienawidziła, gdy coś jej się nie udawało. Nie wszystko jednak było już stracone! Chwiejnym krokiem dotarła do stołu i przejrzała leżące na nim papiery. Później obeszła go i zblizyła się do ciała kapitana, po drodze wyciągając jedną ze swoich fiolek z krwią. Szybko wypiła całość i starając się nie zważać na ranę zaczęła przeszukiwać zabitego. Nie było to łatwe, bo któreś kości musiały być strzaskane. Wiedziała to, bo bolało bardzo. Nie pocieszała jej też świadomość, że prawdziwe cierpienie zacznie się już za chwilę, gdy jej ciało zacznie się regenerować a kość zrastać. Kula powinna wówczas zostać wypchnięta i wypaść w trakcie tego procesu.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej