Tereny Valfden > Zakończone wyprawy
Panienki w potrzebie II - Stare śmieci
Kazmir MacBrewmann:
- Bo ja pomysła na herb nie mam. Ale z tymi lwami to nie takie głupie. Kazmir zdjął kuszę, zarepetował, zabezpieczył i znowu przewiesił przez ramie. - Ja tam wrażliwy nie jestem. Powiedział i zszedł na dół, za nim Frodo i Yarpen. Będąc na dole skrzywił się, ale szybko przywykł. Pachniało podobnie do Yarpena ktłóry nie mył się z rok gdy siedzieli w górach.
Ashog "Stalowa furia":
Ork nie zwracał uwagi na przekomarzanie się pary krasnoludów. Spędził z nimi rok, nadal nie wie który jest bardziej uparty. Przewrócił tylko oczyma i westchnął. Zszedł za resztą na dół.
Mirzak aep Rothgar:
Mirzak zszedł za resztą.
Longinus Podbipięta:
ÂŚmierdziało. Ale przynajmniej było światło, toteż nie było mowy, o wdepnięciu w jako takie gówno. I tak o to kompania składająca się z trzech krasnoludów, orka i człowieka poruszała się po oświetlonych jak psie jaja kanałach. Nagle z oddali dało się słyszeć głosy. Słowa były niezrozumiałe, a ilość rozmówców nie do określenia.
- Zaraz będziemy mieli towarzystwo.- zwrócił uwagę.- Załatwy to po cichu.
Po chwili dalszego marszu Podbipięta zatrzymał się za ścianą, wyjrzał. 20 metrów dalej było trzech mężczyzn. Zbliżali się do ich pozycji. Patrol.
- Trzech. Zbliżają się. Trzeba to zrobić po cichu.
3xbandyta nie widzą nas. Zbliżają się.
Kazmir MacBrewmann:
- Czemu trzech? Mruknął Kazmir, tylko on i Mirzak mieli kusze... Yarpen miał muszkiet. Krasnolud przykleił się do ściany. Gestem wskazał Mirzakowi gdzie ma stanąć. Chwycił kuszę, policzył do trzech i wychyliwszy się strzelił w łeb pierwszego bandyty z patrolu i spuścił psa.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej