Tereny Valfden > Zakończone wyprawy
Panienki w potrzebie II - Stare śmieci
Yarpen aep Thor:
Yarpen przytrzymał kaprala. - Mogli też zająć obszar naszej dawnej siedziby. Pod magazynami zboża, przy nabrzeżu. Wejście mieliśmy przy odpływie na przystani rybackiej 9. No wybacz Longinus. Nie jesteśmy asami wywiadu. Rzucił żartobliwie i ruszył za rycerzem.
Ashog "Stalowa furia":
- Nam kapral aby powiedział że są gdzieś w kanałach. Powiedział prawdę ork, robiący w oddziale za maszynkę do rąbania. Wielki miecz z czarnej rudy i pawęż jako zwyczajna tarcza. W sam raz dla kogoś jego postury. Mimo to Ashog marzył o zostaniu czarnym draconem.
Kazmir MacBrewmann:
- Kuźwa, no bo tyle wiem! Co ja? Aragorn Tacticus mający wtyki wszędzie? Nie. Ja jestem prosty krasnolud, ubogi szlachcic co nawet herbu nie ma. Obruszył się nieco.
Yarpen aep Thor:
- Tobie to się taki herb należy o; Trzy złote lwy na tarczy, dwa srają a trzeci warczy.
Longinus Podbipięta:
- Ale nie spinajcie się, panowie. Choć szlachcic bez herbu, panie, to mało spotykane. Szlachcic bez ziemi - owszem, spotykany. Ale bez herbu?- zaśmiał się. Ale nie wrednie, przyjacielsko. Mijał im tak czas. Wleźli do portu. Tam Podbipięta przeprowadził ich między budynkami, do jakiejś bocznej uliczki. Tam znajdowała się metalowa klapa w ziemi. Rycerz wyjął klucz, otworzył i otworzył klapę. O dziwo, świeciły tam pochodnie. Wszystkie. Jak w wojsku.
- No proszę. Więc te jełopy ze straży do czegoś jednak doszły. Bo kto inny by świecił w kanałach, jak nie ktoś, kto prowadzi w nich nielegalny ynteres?- spytał retorycznie. Zszedł w dół kilka kroków i odwrócił się.- ÂŻywię nadzieję, iż nie jedliście za dużo... zapach nie jest szlachecky.- zażartował i przestrzegł.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej