Tereny Valfden > Zakończone wyprawy

Panienki w potrzebie

<< < (7/15) > >>

Kazmir MacBrewmann:
- Typowe. A już sądziłem że robi to z dobrego serca i woli Zartata. Spojrzał na zegar.

Longinus Podbipięta:
17.59 rzekł niemo zegar swymi wskazówkami. Drzwi gwałtownie się otworzyły. Wpadł przez nie wykidajło z obitą mordą. Zanim wpadło trzech typów. ÂŁyse karki w brudnych ciuchach z jakimś żelastwem z mosiądzu jako bronią. Zaczęli rzucać bluzgami.
- Mamuśka, kaska, kobitki, już.
Mia i Tia zaczęły krzyczeć ze strachu widząc wykidajłę, a jeden z karków trzasnął je obie otwartą dłonią.
- Wy dwie na góre, szmaty!- ryknął.
- Mateusz, po robocie.
- 5 minut w tą czy tamtą, Sebastianie? Można pracować i jebać na raz.
- Te... racja w sumie. A ty karle wypierdalaj!

Kazmir MacBrewmann:
- Swoją matke też tak traktujesz chuju? Krasnolud zszedł ze stołka. - Te panie są teraz pod darmową ochroną Bękartów Rashera. To raz. Dwa,  ja jestem jeden a was trzech. Ale to ja mam przewagę, ot taki paradoks. Trzy, mogę wam spuścić wpierdol na zewnątrz? Nie chce pobrudzić podłogi.

Longinus Podbipięta:
- Janusz, ty jesteś tutaj mądry. Co on do nas pierdoli?
-ÂŻe...eee...jesteśmy debilami?
- Brać kutafona!- rzekł trzeci i dobył sztyletu. Ruszył na Ciebie z rykiem przypominającym jazgot jeleni w okresie godowym. Za nim w ślad poszło dwójka pozostałych. Jeden z samym mieczem, drugi z mieczem i sztyletem.

3x bandyta

Kazmir MacBrewmann:
- Bierz ich! Ryknął w chwili gdy trzeci nazwał go kutafonem, w tej samej chwili Frodo rzucił się z kłami w stronę biodra bandyty trzymającego sztylet. Pies zatopił kły w lewej nodze człowieka, bandyta zawył przeraźliwie, upuścił broń. Pies szarpnął, wyrywając spory kawał mięsa. Krew waliła się na podłogę. Kazmir tego nie widział, zajęty był unikaniem szarży dwóch debili. Jednego chciał żywego. Odskoczył w prawo, bandyta z dwiema broniami siłą rozpędu zatrzymał się na barze, ten z mieczem został zatrzymany przez skaczącego mu na plecy psa (który zostawił nogę tamtego), wtedy krasnolud zaatakował Zewem Rashera tego przy barze który usiłował się odkleić od lady. Prawie zdążył, stalowy topór uderzył od dołu, w krocze. Aż po pęcherz. Bękart wyciągnął broń z ciała, obrócił się w stronę wrzasków za plecami. To chyba Janusz... siłował się z Frodem który właśnie odgryzł mu dwa palce prawej ręki.
- Zostaw! Zostawił, a krasnolud dopadł do ostatniego żywego stając jedną nogą na jego klacie. Topór przystawiając do gardła.
- Mówiłem kurwa... że... mam... przewage...

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej