Tereny Valfden > Zakończone wyprawy

Panienki w potrzebie

<< < (3/15) > >>

Kazmir MacBrewmann:
- Starczy łóżko kochanie. Odparł na zaczepke dziewki, odwiesił płaszcz, kusze i bełty na wieszak. Gestem nakazał psu pilnowanie rzeczy. Sam zaś podszedł do baru, wdrapał się na taboret.
- Pani Betsy? Jestem Kazmir MacBrewmann, przysłał mnie Longinus. Od razu przeszedł do konkretów.

Longinus Podbipięta:
Prostytutka zachichotała głupkowato, trochę jak hiena. A Frodo? Frodo się słuchał.
Kobieta popatrzyła na Ciebie.
- Wreszcie ten wąsaty dziad znalazł kogoś. Co wiesz? Co Ci powiedział?- spytała nachylając się, byś lepiej ją słyszał.

Kazmir MacBrewmann:
I widział jej wielkie, śliczne... oczy. Piękne...
- No... Pewna banda niegodziwców nęka wasz zacny przybytek czynienia ludziom i nieludziom dobra. Zbierają nielegalnie haracz, biorą dziewczyny jak, kiedy i gdzie chcą i nie płacą. A tak nie można. - bo to nie po bożemu -

Longinus Podbipięta:
- Cały on. Pokazuje tylko czubek góry lodowej.- westchnęła.- W skrócie tak. W wersji rozszerzonej jest tak: Ich szefuncio chciał nam robić za szefa, ale nie zgodziłam się, bo sama wiem co  i jak. Mam doświadczenie. On tego nie zdzierżył i zaczął nasyłać na nas swoje pieski. Zatrudniłam już trzeciego wykidajłę w tym miesiącu, a szóstego w roku. Ja na nich samych zbankrutuję! Straż miejska tutaj nie zagląda, co pewnie wiesz. Chciałabym, byś nie tylko chronił tej przybytek, ale odnalazł tego skurwysyna i tak mu nakopał do dupy, że przez miesiąc nie usiądzie, to go oduczy.

Kazmir MacBrewmann:
- Wyrwać chwasta... - zacisnął wargi, coś szybko przemyślał i mówił dalej - Wszystkie dziewczynki pracują tutaj? Bo najchętniej zasadziłbym się na jego ludzi. Z psimi zębami przy jajach jeszcze nikt nie kłamał...

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej