Tereny Valfden > Zakończone wyprawy

Rasher swe dziatki pozna - Mirzak

<< < (4/10) > >>

Zaidaan:
I wtedy gdy już dwaj mieli skoczyć sobie do gardeł, zatrzymał ich jakiś głoś. Twój głos.
- Kurwa, jeszcze jeden brodacz.. - podsumował twoje przybycie mauren
- Bękarty Rashera? Kurwa mać, mówiłem że proszę o anonimowość. Takie się właśnie interesy z wami robi, do cholery... - Wyżalił się na ciebie krasnolud, zaraz po nim odezwał się mauren.
- Co kurwa? Teraz jeszcze jakiś swoich sprowadzasz, o nie. Tego jeszcze brakowało żeby kolejny kurdupel tutaj przyszedł. Co? Może teraz wszystko mi zajebiecie?!
Jakoś dalej nie mogli się uspokoić. Jednak do chwili...
- No dobra. To ja powiem. Mamy wspólny magazyn, w którym jakieś cholerstwo się zagnieździło... - jednak nie zdążył dokończyć, ponieważ zaraz przerwał mu jego "wspólnik".
- Sam się zagnieździł? Dobre sobie. Tyś go tam wpuścił!

Mirzak aep Rothgar:
- Spokój kurwa! Nie po to zapierdalam pół miasta by wysłuchiwać małżeńskich kłótni... Westchnął ciężko - Ja zajebie to coś, a wy mi zapłacicie. Potem róbta ze sobą co chceta.

Zaidaan:
Mauren zrobił wielkie oczy na wieść o zapłacie.
- Co? Ja jeszcze mam za to płacić? Tyś go sobie Darwin przytargał, to teraz TY będziesz mu płacił! - Aż w końcu murzynek rzucił to wszystko, jak to się mówi. W pizdu i udał się w swoją stronę. Zostałeś sam z bezradnym współbratymcem.
- Ehh.. Doprowadza mnie do szału, ale niech już będzie. Jeszcze do ciebie ze strażą przyjdę! Zobaczysz! - krzyknął koledze na pożegnanie i prześwidrował cię wzrokiem. - No dobra. Ty to ten Bękart? Chyba dasz sobie radę, ja to się nie umiem bić i walczyć. Jestem zwykłym kupcem. Ale, wracając do rzeczy. W środku jest tam jakiś stwór, cholera wie co. Widziałem tylko kontury jak jedno wytargało przez jakąś dziurę moją szkatułkę z cenniejszymi materiałami, a drugi mnie chciał zaatakować. No cóż, życzę powodzenia, a ja pójdę po straż. I po chwili zostałeś sam. Sam naprzeciwko dość dużego magazynu, z jednymi wielkimi drzwiami, dla furgonów i reszty większego szmelcu, a obok mniejsze, akurat klamka była zadziwiającą niżej, chyba specjalnie dla krasnoludów. A za tobą była wspomniany wcześniej przybytek "Pod Starym Niedźwiedziem".

Mirzak aep Rothgar:
- Ja pier... Mruknął pod nosem, z pleców zdjął kuszę i narychtował ją. Trzymając ją opartą o prawe ramie podszedł do drzwiczek dla personelu, lewą ręką nacisnął klamkę by otworzyć drzwi. Ostrożnie... jak w książkach o specjalnych oddziałach rycerzy. Bajki. Ale Mirzak też tak chciał.

Zaidaan:
I znalazłeś się w środku. Na pierwszy rzut oka magazyn jak magazyn. Tu kilka skrzyń, jakaś beczka, tu jakieś worki z czymś drogocennym. Jednak było tyle tego tu pełno, że na wystrzały z kuszy się nie zapowiadało, było po prostu mało miejsca, ale to już od ciebie zależy co zdecydujesz. Na jednym z skrzyń zobaczyłeś podpis: "Faris Fahad - bimber z Zuesh". Gdy tak spoglądałeś na tą kartkę, nagle oberwałeś jakimś kamieniem w łeb, nie był jakiś wielki. O taki, kamyczek. Kamień musiał polecieć gdzieś od lewej, zaraz potem usłyszałeś jakieś niezrozumiały skrzekliwy głos.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej