Tereny Valfden > Zakończone wyprawy

Rasher swe dziatki pozna - Mirzak

<< < (5/10) > >>

Mirzak aep Rothgar:
- Kurwa! Wypalił z kuszy, palec mu się omcknął na spuście gdy oberwał w łeb. Lewą ręką pomasował miejsce trafienia. Szkoda tylko zmarnowanego bełtu tkwiącego teraz w jakiejś skrzynce. Mirzak zarzucił kusze na plecy, sięgnął po toporek. Spojrzał w lewo i tam też ruszył.

Zaidaan:
A twoim oczom ukazała się w połowie obrabowana skrzynia. Na, której był podpis " Darwin aep Dwalim - Bryłki czarnej rudy". Ciekawe mogło to być, że rzeczy krasnoluda znikają, a maurena stoją w najlepszym porządku. Jednak ty nie miałeś czasu na takie rozważania, gdy nagle coś zaczęło się szamotać i trząść, a kolejny kamyk uderzył cię w plecy, a zaraz po tym jakiś worek z proszkiem się rozsypał, ciekawe co to. Może znowu coś od maurena? Gdy tak podszedłeś do tego rozsypanego proszku, coś od twojej lewej zaczęło wydawać jakieś krzekliwe głosy. Okazał się to być trablin. - Grr. Niski ludź, z broda! Zabić! - I ruszył na ciebie ze swoim mały zardzewiałym mieczykiem.



1xTrablin

//Ma tylko:
Nazwa broni: miecz bandyty
Rodzaj: miecz
Typ: jednoręczny
Ostrość: 13
Wytrzymałość: 15
Opis: Wykuty z 0,94kg mosiądzu o zasięgu 0,9 metra. Uszkodzony.

//Rozpisz to jakoś ładnie :)

Mirzak aep Rothgar:
- A spierdalaj. Krasnolud chwycił pewniej toporek, czekał... trablin zaatakował a brodacz odskoczył do tyłu. Natychmiast kontratakując, stworek sparował cios Mirzaka, o to chodziło bo gdy chwilę się siłowali krasnolud odpuścił odsuwając się w prawo. Trablin "poleciał" dwa kroki do przodu. Wtedy Mirzak uderzył go toporem przez plecy, aż bryznęło krwią. Trablin uadł na brzuch, krasnolud poprawił rozrąbując mu kręgosłup.

Zaidaan:
I trablin umarł na śmierć, a ty zostałeś w sam magazynie. Przynajmniej tak ci się zdaje. W międzyczasie gdy lałeś się z kuzynem goblina, coś na końcu magazynu zaczęło o siebie uderzać, jakieś deski.

Mirzak aep Rothgar:
Krasnoluda przeszły ciary, zarąbanie trablina było czymś innym niż zastrzeleniem starego, wyliniałego wilka na poligonie. Mirzak dyszał jak miech w Ekkerundzkiej hucie. Zamknął oczy, wdech. Policzył do dziesięciu i wypuścił powietrze. Drgawki mu przeszły. Dopiero wtedy poszedł sprawdzić źródło hałasu.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej