Tereny Valfden > Zakończone wyprawy

Kłopoty Panny Kariny

<< < (14/23) > >>

Narrator:
Schody trzeszczały ale wytrzymały. Mohamed wszedł na górę. Znalazł się w korytarzu. Po jego lewej stronie znajdowało się kilka drzwi. Wszystkie były uchylone. Jedne zaś jeszcze lekko się poruszały, jak gdyby zatrzymywały się za kimś.

Mohamed Khaled:
Ruszył czym prędzej do tamtych drzwi, które nadal lekko się poruszały. Wyglądało to tak, jakby ktoś faktycznie sekundy wcześniej tam wbiegł.
Przygotował się na spotkanie z czymś psychicznie, po czym wparował do środka.

Narrator:
Mohamed wparował do środka pomieszczenia. Zauważył, że to jakaś sypialnia czy coś. W każdym razie było łóżko. Wpadł do pomieszczenia i potknął się o linkę przeciągniętą tuz nad podłogą. Coś małego natychmiast opadło mu na plecy, spadając chyba z szafy. Coś innego małego padło mu na nogi. Jeszcze kilka innych małych cosiów przycisnęło go, znacznie utrudniając wstanie i poruszanie się.
- Duży-czarny się nie rusza! - Usłyszał cienki głosik. Przed jego twarz, z ukrycia wyszedł mały potworek. Chyba trablin. Z tym, że nosił ubranie a w ręce miał jakiś kostur.



- Nie rusza się, duży-czarny, samojeden. Nas tutaj dużo, ty samojeden. - Trabvlin podszedł do Mohameda. - Mogli my zabić duży-czarny jak tylko wszedł do domu. Ale ja zdecydował, że porozmawia. Dlaczego czarny-duży tu? - zapytał. Małe cosie więżące Mohameda sapały cicho i charczały. Trablimy? Gremliny? Czy jeszcze coś innego?

Mohamed Khaled:
- Takie dostałem zlecenie - odparł krótko, spoglądając na cosia. - Miałem zbadać ten dom. Podobno nawiedzony... Ale jak widzę, duchy z was żadne.

Narrator:
- Myśmy nie duszy - odparł trablin. - Myśmy tu zamieszkali, po tym jak nasz dom zajęły brzydale. - Przerwał na chwilę, myśląc nad czymś. - Duży-czarny co ma tu zrobić? - zapytał po chwili. - Jakie zlecenie?

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej