Jeden wielki trzask i drzwi rozwarły się, zapraszając grupę Bękartów do środka, zaraz za Torsteinem weszła reszta oddziału. Z tego co wychodziło, to wyglądało na barak, kilka futer, gdy Emerick przyjrzał się bliżej jednym z nich, wyglądały bardzo podobne do tych z kunan, tego brakowało. - Skurwiele. - dodał do siebie pod nosem i wszedł głębiej, rozejrzał się, ale jak można było się spodziewać po baraku, nic prócz łózek tu nie było. - Znowu nic. Ruszamy dalej, do górnego miasta. - rozkazał do swoich żołnierzy, którzy zaraz zaczęli wyłazić z budynku, a wraz z nimi Emerick, który bez zwłoki udał się w głąb miasta.