Tereny Valfden > Zakończone wyprawy

Pomocna dłoń dla Zuesh

<< < (32/109) > >>

Marduk Draven:
Rozrywki nie było końca, przynajmniej na razie. Doszli nowi awanturnicy, skłonni łaskawie zdechnąć za swe niegodziwości. Drużyna rycerska nie przerywała walki. Przeciwnie wręcz, tłukli się nawet bardziej intensywnie. Gdzieś tam mu mignął Kiellon używający łaskawie nadanych przez Zartata mocy. Marduke opuścił dwójkę swych kompanów. Jeden z piratów zaatakował go, lecz Draven widział jak inny chce znienacka zaatakować krasnoluda, dlatego nie marnował czasu na walkę z tym który nacierał jednego. Zablokował jego cios i uderzył go pancerną rękawicą w twarz, powalając na ziemię. Biegł, odbijając ciosy wrogów, których kilka spadło na niego. I dotarł akurat w czasie. Staranował pirata, który szarżował na biednego Kiellona z taką siłą, że morski bandyta zarył plecami o barierki. Chwilę potem Draven wywinął młynka bronią i rozciął szyję zbira. Doszedł do Kiellona i stanął obok.
- Przypomina mi się most na Amortedonem i te hordy demonów.- rzekł z uśmiechem i zablokował cięcie jednego z piratów.
Pirat nie ustępował i ciął raz za razem, próbując trafić Marduke'a który uderzył pięścią w twarz pirata, z siłą tak dużą, że pirat aż się zatoczył i upadł. Draven uniósł szablę i dosłownie przybił pirata do pokładu, dziurawiąc szablą jego brzuch. Chwilę się rzucał, aż zdechł. Inny już atakował, lecz Marduke i tym razem był przygotowany. Wyciągnął przed siebie rękę i posłał telekinetyczne pchnięcie, które zachwiało i przewróciło pirata, który zdołał się jednak szybko podnieść. Ale marszałek nie spał. Dobył runy. I wyciągnął przed siebie rękę.- Anoshu!- zawołał. Symbol na runie zabłysnął , a fala mrozu omiotła bandytę morskiego, robiąc z niego lodową rzeźbę. Paladyn odłożył runę i wyjął z trupa szablę.- Z tym, że nad Amortedonem się dało zmęczyć.- dodał wrednie.

6x pirat

Evening Antarii:
Ta walka w niczym nie przypominała tej, którą stoczyła kilka lat temu na Zuesh z demonami. Wtedy były to całe hordy różnorakich demonów, doświadczenia w "poważnej" walce kompletnie brak, a inkantacje zupełnie podstawowe. Teraz to garstka byle piratów, słabych i zwyczajnych, zapas znanych inkantacji dość spory no i doświadczenie wyniesione z treningów, z pól bitew wystarczało, by rozgromić ich jednym zaklęciem. Jednakże Evening dość długo już nie machała mieczem i postanowiła potraktować abordaż jako coś w rodzaju rozgrzewki, przypomnienia sobie ćwiczonych latami ruchów. Fakt, trzeba przyznać, dziewczyna rozleniwiła się ostatnimi czasy. Praca na nogach, uniki... To wszystko należało przetrenować. Długi czas używała niemal wyłącznie zaklęć. Umiała ich coraz więcej, ale sprawiały, że sztuka walki mieczem zacierała się w jej pamięci. Przetrenowanie ruchów na tych żółtodziobach nie powinno być zatem poważnym wyzwaniem. Nie dla niej. Choć... po takiej długiej przerwie od walki? Wszak starała się ich unikać. Jako anielica nie włóczyła się po traktach, nie spotykała rabusiów na swojej drodze. Odpoczynek w jej własnym dworze nie działał pozytywnie na jej kondycję.
Nie namyślała się długo. Nie minęła chwila, a Antarii przeleciała na statek wroga. Tak jak mówił kapitan, nie należało uszkodzić statku, dlatego Eve powstrzymała się od wypowiadania jakichkolwiek potężnych zaklęć. Nie chciała wszak bezsensownie zwęglić pokładu.
Srebrny miecz już tkwił jej w dłoni. Leżał nad podziw pewnie. Przez sekundę Eve pochwaliła w myślach robotę rzemieślnika. Nie było jednak czasu na dalsze rozmyślania. Gdy wylądowała, zaraz obskoczyło ją chyba trzech piratów, chcąc ją spacyfikować. Nie wiedzieli jednak (a może wiedzieli?), że mają do czynienia z istotą nieśmiertelną, z niemal doskonałym stworzeniem Zartata i zwykłe miecze nie są w stanie jej nawet skrzywdzić. Eve zakręciła młynka, zrobiła unik przed jednym atakujących ją piratów. Był to atak tak nieudolny, że anielica, pomimo skrzydeł, zdołała wykonać całkiem zgrabny piruet, w ten sposób przedostać się za plecy wroga i zwyczajnie ciąć poziomo. Posoka trysnęła z rozcięcia powyżej bioder. Nie było wątpliwości, że miecz uszkodził nie tylko kręgosłup, ale też dotarł do narządów wewnętrznych uśmiercając nieszczęśnika. Upadł na pokład brudząc go straszliwie we krwi. Eve nie mogła powstrzymać się od uśmiechu pod nosem. Było to trochę straszne, ale tak, w tej chwili zabicie tego człowieka sprawiło jej dziwną, chwilową przyjemność. Potwierdziło ono bowiem, iż Eve tak całkiem z formy nie wyszła i potrafi jako tako machnąć mieczem, by wyrządzić sporą krzywdę, a nie tylko wypowiadając inkantację i resztę mieć z głowy.
Pozostało jeszcze dwóch, którzy teraz cofali się z minami, jakby zaraz mieli ... się w gacie. Evening nie zwlekała, chwyciła miecz pewniej i doskoczyła do przeciwników. Jeden z nich dość dobrze sparował jej cios wymierzony w niego. To zaskoczyło anielicę. Drugi z nich już kierował sztylet w jej stronę, na szczęście Antarii w porę dostrzegła ten ruch i swoim mieczem wytrąciła mu sztylet z ręki. Wykorzystując okazję, gdy pirat dosłownie nie wiedział co się dzieje, pchnęła go mieczem w brzuch, aż wyszedł z drugiej strony. Nie miała jednak czasu na podziwianie jego śmierci. Kopnęła jego ciało, by osunęło się z ostrza. Kilka kropel krwi spadło na jej włosy i twarz. Zrobiła mocny zamach na ostatniego z napastników. Ten jednak odskoczył szybko ciął z góry. Eve zdołała uniknąć jego ostrza zaledwie o kilka centymetrów. Sama wykorzystała ten moment, że miecz pirata nie znajdował się przy jego ciele, i wykonała cięcie z ukosa, które uderzyło w jego bark. Wróg zawył z bólu i upadł na kolana. Teraz tylko wystarczyło dokończyć robotę. Anielica chciała sprawdzić, jak bardzo jej "pożądliwy, łapczywy cierń" jest ostry. Jak bardzo pożąda i łaknie krwi. Wykonała nim poziomy ruch wymierzony w kark pirata. Chwilę potem krew trysnęła kilkoma strumieniami, a jego głowa potoczyła się po pokładzie.


3x pirat

Zaidaan:
Walka trwała w najlepsze, na szczęście siły królewskiego galeonu są o wiele mocniejsze od hołoty, której zachciało się zaczerpnąć pirackiego życia i zdobycia łatwych łupów, teraz te marzenia właśnie się kończą. Ale tak szybko jak ginęli piraci, to nagle spod pokładu wychodzili kolejni, przez co liczba wrogów właściwie stała przez to w miejscu. Jednak królewska załoga nie traciła ducha walki, nawet wtedy kiedy kapitan obdarzył ich nawet zbyt dużym zaufaniem i odpłynął, przecież nie wie co może się zdarzyć! Walka dalej trwała, a Emerick zdążył uratować jednego ze swoich marynarzy, wtedy zauważył jakby z nikąd pojawił się krasnolud, a poznał go głównie po srebrnej zbroi. Było to duże zaskoczenie dla hetmana, on jakoś nie lubił czarów. Zauważył jak na krasnoluda szarżuje pirat, Emerick był za daleko by pomóc. Los jednak chciał aby Marduke był bliżej, który właśnie pozbył się tego bandyty, a potem rozpoczął czarowanie runami. Tym razem Hetman próbując dostać się do swoich towarzyszy, został wcześniej związany walką z dwoma piratami. Na szczęście nieopodal znaleźli się inni rycerze. Gdy człowiek blokował ciosy dwóch szubrawców, bez możliwości kontrataku, wtedy jeden z rycerzy Bractwa ruszył ze swoją tarczą na jednego z piratów odpychając go od Emericka, pirat dalej oszołomiony oberwał jeszcze od tego wojownika młotem w klatkę piersiową, a później jako gwóźdź do trumny, w głowę. Tak więc teraz Emerick został sam z piratem. Teraz to on przejął inicjatywę i rozpoczął ofensywę. Jeden atak w bok, drugi w górę. Chciał zamęczyć przeciwnika zmuszeniem do blokowania. Wtedy to podszedł i ten drugi rycerz Bractwa, bardzo uczynni z nich ludzie! Zaatakował psubrata z buzdygana prosto w plecy, łamiąc kręgosłup i paraliżując pirata, ale żeby za bardzo nie cierpiał, dobił go niszcząc czaszkę. - Dzięki panowie. - podziękował szybko swoim pomocnikom, bo kto wie jakby to się skończyło, ale dalej Emerick nikogo w tej chwili nie zabił! W końcu, te parę metrów przed resztą radnych, drogę Hetmanowi zablokował kolejny zbrodniarz. Z tym już postanowił się nie cackać. Złapał rękojeść miecza obiema rękoma i zaczął atakować potężnymi ciosami próbując przełamać obronę wroga, udaje się to po kilku atakach. A nawet może i za dobrze, bowiem wytrącił mu broń z ręki, poleciała gdzieś tam obok. Pirat był widocznie przestraszony, widział już jak szala zwycięstwa przechodzi na stronękrólewskich, ale Emerick nie zamierzał oszczędzić mu życia, nie po takiej stracie. Mimo to wilk morski wyciągnął sztylet do obrony, jednak to było już za mało. Wpierw Hetman zaatakował w bok, w żebra przeciwnika, przełamując kilka z nich i trafiając też w płuco, które od razu pękło. Sztyletem nie dało się tego obronić, pirat zerknął na swoją paskudną ranę, ale nie za długo. Zaraz po tym ostrze wylądowało na jego głowie, rozłupując czaszkę i przecinając mózg. Głowa bandyty była w okropnym stanie, była na tyle zniszczona że nie trzeba było za długo męczyć się z wyciąganiem miecza z czaszki. Zaraz później dotarł do towarzyszy. - Myślałem, że zostałeś Kiellonie na gaoleonie. Niezłe sztuczki potrafisz. - Uśmiechnął się do krasnoluda, potem zerknął też na Marszałka. - Czas dobić resztę tych psubratów, na pewno kryją się pod pokładem.

0xPirat

Nawaar:
Krasnolud już widział jak, wita się z Zartaem, ale tu Marduke mu pomógł! Podwójny marszałek uratował włochate dupsko swego brata zakonnego. Brodacz był wielce rad! - Kurwa! Stary już widziałem się z Zartatem! Dzięki masz u mnie najlepszą wódkę w stolicy, nie ma lipy. Powiedział, ocierając zimy pot z czoła tak się czuł w tym momencie, ale wtedy wrzawa powoli ustawała, gdy przyłączyła się do tego anielica. Evening świetnie walczyła i na placu boju pozostało trzech delikwentów, o ile gdzieś nie wyskoczą następni. - Teraz moja kolej, żeby się z lepszej strony pokazać. Jednak już za późno hehe! Wtedy do walki wkroczył, a brodacz wzruszył ramionami, bo nic tu po nich. - Widzisz, Hetman też pokazał jak się walczy. Brawo mości, Hetmanie! Krasnolud nadal trzymając młot i tarczę, ruszył powoli w jego kierunku.
 

Zaidaan:
Wygląda na to że wyczyścili już pokład, ale nie wiadomo co znajduje się pod nim. Oparł miecz końcem ostrza o drewniane deski pokładu. - Wychodzi na to że już tu, na pokładzie skończyliśmy. Jeszcze trzeba sprawdzić resztę okrętu. - powiadomił o swoich celach i miał nadzieję, że reszta załogi właśnie się tym zajmię, a on zaraz dołączy.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej