Tereny Valfden > Zakończone wyprawy

Gdzie się podział ten czarnuch?

<< < (2/15) > >>

Mohamed Khaled:
Droga mijała wam względnie spokojnie, nie napatoczyli się żadni bandyci, ani dzikie zwierzęta. Jechaliście starym, zatartym przez wojnę traktem, na którym nie widywano już ludzi. To Muhmed prowadził was jak najszybciej na ziemię pana Khaleda, by pomoc dotarła w miarę jak najszybciej.

Marduk Draven:
- Wiadomo gdzie dokładnie zniknął?- zagaił paladyn do Muhmeda po jakimś czasie podróży. Lekkiej i spokojnej, co było dosyć dziwne. Czyżby przestępczość zmalała? Nie było też dzikich zwierząt. Czyżby zwierzęcość zmalała? Było im to mimo wszystko na rękę. Szlak zatarty przez minioną już wojnę, konflikt który skończył się prawie rok był pusty. Ale pewnie droga nim była szybsza.
Każdy skrawek informacji, jaki się napatoczył, jaki usłyszał był niezwykle cenny. Trzeba było się wywiedzieć wszystkiego, co możliwe. I spróbować tego, co niemożliwym się wydawało.
Paladyn oddał się obserwacji nieba, ażeby ocenić porę dnia, a chwilę po tym baczył na drogę, oraz przypatrywał się okolicznemu terenowi.

Nawaar:
- Właśnie albo może gadał coś dziwnego? Wtórował za Mardukiem krasnolud, który był dziwnie zaskoczony, że podróż przebiega spokojnie. Jednak pod nosem się cieszył, bo walczyć mu się nie chciało, miał dość pojedynków na drodze duchów, na której toczyła tu się wojna z demonami. Kiellonowi choć spieszyło się załatwić formalności z Themo, postanowił jednak pomóc towarzyszowi w potrzebie, oby to docenił, gdyż jak to krasnolud przekładał sakwę nad wszystko, niestety ten brodacz był inny i wolał ratować przyjaciół, a im opustoszała droga tym lepiej dla podróżujących.   

Mohamed Khaled:
- Mówił, że zamierza odwiedzić Zakątek Ocalenia. Wieś nad deltą Amertodonu, którą założył dla wszystkich bezdomnych i ubogich krótko po wojnie. Mówił, że starzy przyjaciele, którzy dręczą go od lat, powrócili. A skoro nie wrócił, to całkiem prawdopodobne jest to, że został schwytany - odezwał się tym razem jeden z rycerzy, zamiast Muhmeda. Był czarnoskóry, młody i pełen wigoru. Dobrej budowy ciała, o pięknych czarnych włosach. Na jego gładkim licu nie widniała jeszcze żadna blizna.
No i co najważniejsze, był bardzo podobny do Mohameda.

Marduk Draven:
- Zgaduję, że przyjaciele w negatywnym sensie?- dopytał, przyglądając się rycerzowi, który mógłby robić odrobinę za podobiznę Khaleda. Z tym jednym szczegółem, że był młodszy od "oryginału". Sytuacja się także poprawiła. Nie trzeba go było szukać po lasach, a jedynie po wsi. Wsi, w której, prócz bezdomnych i ubogich mogą tkwić szumowiny. Zawsze tam gdzie jest bieda, znajdą się także śmieci żerujące na biedakach. Odbierając im to, czego i tak mają mało. Paladyn ponaglił lekko Zirael, która zwolniła. Prychnęła, tak jakby się poirytowała, ale wróciła do poprzedniego tempa bez oporu.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej