Tereny Valfden > Zakończone wyprawy
Wakacje pod palmami
Nawaar:
- Jestem jak najbardziej za tym, żeby iść z marszałkiem.
Powiedział w pełni zadowolony z takiego obrotu spraw. Misja nie będzie łatwa, ale jakoś powinien sobie poradzić, bo już mógł stwierdzić, że w tej mieścinie zejdzie im dużo czasu i chęci, oby nikt wcześniej nie zrezygnował z braku. niemożności wykonania powierzonego zadania. Kiellon w międzyczasie jadł w najlepsze.
Evening Antarii:
Anielica wytarła dłonie w białą serwetę po skończonym obiedzie.
-Dziękujemy Marcel za cudowny posiłek. Najwyższy czas, byśmy zajęli się tym, czym powinniśmy- spojrzała wymownie na resztę swych chłopców.
- Ależ nie ma za co, przyjemność po naszej stronie! Jednakże pana Marduke'a i Kiellona chciałbym najpierw zaprowadzić na owo miejsce zbrodni, pokazać tę nieszczęsną kaplicę. Ty, panienko, powinnaś zaś lecieć około siedmiu kilometrów na północ. Wśród gąszczu dojrzysz Aerilon. Dokładniej nie wiem gdzie to, nie byłem tam nigdy- obdarzył wszystkich uprzejmym uśmiechem. Był zadowolony, że mógł pokazać resztę tego dobrobytu. - I jeszcze jedna rada. Nie ubierajcie się w żadne zbroje, prędzej się ugotujecie.
-W takim razie będziemy już ruszać. Gorn, jeśli chcesz się przygotować to poczekam na ciebie na głównych schodach. A wam życzę powodzenia- Eve wstała od stołu, kiwnęła na Gorna, by wyszedł razem z nią. Udała się zaraz na główne schody.
- Panowie, jeśli chcecie udam się z wami także na cmentarz. Opowiem wam kim były ofiary. Ale najpierw przejdziemy się do kaplicy- również wstał i zasunął krzesło.
Marduk Draven:
Marduke wstał od stołu i także zasunął krzesło. Otarł usta i ręce w serwetę, którą zostawił na talerzu.
- Dobrze. - odrzekł na wzmiankę o tym, ażeby poszli na cmentarz we trójkę.- Chciałbym także dostać protokół z sekcji zwłok zabitego Paladyna.- dodał.- Jeśli takowy istnieje. - zakończył i poprawił pas z szablą. Popatrzył na Kiellona i Marcela.
-Ruszajmy.
Gorn Valfranden:
Gorn od razu udał się za Evening gdyż wcale nie musiał się przygotowywać. Miał wszystko, wiedział na razie to co chciał i teraz nadszedł czas aby ruszyć do akcji. Kiedyś trzeba rozwiązać problemy tych ludzi, a lepiej żeby to nastąpiło szybciej niż później. - No dobra Eve. Jestem gotowy, ruszajmy. Rzekł krótko do anielicy. Nie mógł się doczekać odwiedzin w Byłym mieszkaniu maga.
Nawaar:
Krasnolud odsunął krzesło kiedy padł rozkaz o przystąpieniu do działania następnie, wstał, wytarł ręce, pogładził brodę od tak z dziwnego zwyczaju, bo najeść się tutaj nie mógł za bardzo, o piciu też nie było mowy, więc miał mieszane uczucia do tej uczty. W każdym bądź razie był gotów do pełnienia służby.
- Prowadź waść miejmy to już za sobą.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej