Tereny Valfden > Zakończone wyprawy

Wakacje pod palmami

<< < (16/37) > >>

Marduk Draven:
-ÂŹródło światła, oraz cierpienia...- powiedział na temat ognia.-Ból nie katusze nie równają się oczyszczeniu. Rozgrzeszacie ich chociaż? spytał nabierając sobie krewetki. Zerknął po towarzyszach.-Potrzeba wam kursu jedzenia owoców morza? - zażartował.
Zauważył mrugnięcie Marcela, ale nie zrobił sobie nic z niego, od Rey nie myślał o żadnej kobiecie, nie chciał tego zmieniać. Zmarkotniał lekko i dotknął śladu na twarzy.
-Wróćmy do mojego pomysłu z podróży. Winniśmy się rozdzielić, by móc zbadać wszystkie sprawy na raz.- popatrzył przy tym na Evening, szukając aprobaty tego, iż przejął choć częściowo dowodzenie.

Gorn Valfranden:
Gorn uważnie wysłuchał monologu Marcela. A więc teoria Gorna była słuszna, Kultyści znowu działają. Ale czy ci sami co kiedyś? możliwe. Prędzej czy później się tego pewnie dowiedzą. - Hmm... A ci kultyści, mieli jakieś znaki, czy tatuaże na sobie? czy wszyscy mieli jakieś znaki szczególne które ich upodabniały np: maski albo stroje?. Co do tych świateł to ten mag, miał jakiś wrogów? ktoś mógł mu źle życzyć?. Na przykład jakiś były uczeń albo rywal ?. Albo lubował się w eksperymentach? Zasypał zleceniodawce pytaniami. Marduke zaproponował plan działania. Gorn postanowił się wypowiedzieć - jest nas pięcioro, a mamy do rozwiązania trzy sprawy. Zatem jeśli chcemy zbadać wszystkie to wychodzą zespoły po 2 osoby + jeszcze jedna do trzeciej sprawy. Czyli ktoś zostanie zdany na własne siły. Podsumował Paladyn

Nawaar:
Krasnolud pił wino, wsłuchując się w dalsze opowieści dotyczące wieży, palenia na stosie oraz dziewczyn odzianych w skromne spódniczki. Właściwie dziwił się, że Marcel nie zwrócił uwagi Kiellonowi, przecież wiadomo, iż jest psem na baby! Widocznie nikt tego jeszcze nie zauważył, cóż mówi się trudno. W międzyczasie Marduke przejął pałeczkę i zaproponował to, o czym wspominał brodacz będąc jeszcze na trakcie, a mianowicie chodziło o podzielenie sił. Dlatego rycerz powtórzył to za swoimi braćmi.
- Spraw jest dużo, więc trzeba się podzielić, mówiłem o tym już na trakcie. To kto z kim, co bierze?
Zapytał wszystkich obecnych na sali informacji mięli za mało, ale po coś tutaj przyjechali. Brodacz osobiście liczył na to, że zajmie się tym razem z Marduke, o ile los będzie im sprzyjał.

Evening Antarii:
- Skazani otrzymują wszelkie niezbędne łaski. Modlimy się za nich gorliwie. Każdą egzekucję poprzedza msza- powiedział jedynie, nie chcąc się tłumaczyć z tego, co tu praktykowane jest od dawna i jego zdaniem jest niezwykle słuszne.
-Cóż, owoce morza w Efehidonie to wciąż drogi luksus- rzekła anielica chcąc zmienić nieco drażliwy temat.
- Tych ludzi nic nie odznaczało. Wyglądali tak jak... No wiecie, jak każdy albo nikt- odparł Marcel na pytania Gorna. - Do ich przywódcy nigdy nie dotarliśmy. Być może właśnie teraz nadarza się okazja.
-Tak, podzielmy się. Marduke i Kiellon, będziecie razem? A ja z Gornem. Czym chcecie się zająć? Mi to obojętne, choć szczerze mówiąc grzebanie w ciałach średnio mi odpowiada...- uniosła lekko kącik ust. -Bardzo chciałabym zobaczyć ten Aerilon osobiście i sprawdzić, na czym naprawdę polegają te rozbłyski. Pasuje?



//Z Lucasem nie wiem co, z nim to będzie trwało wieczność... Więc ja mogę iść.

Marduk Draven:
Draven wzruszył ramionami. Obojętne mu było to, gdzie zostanie oddelegowan.
-Pasuje.- odrzekł i zerknął na Kiellona, by sprawdzić, czy on też się zgadza i dopił wino. Zaczął wysysać mięso z odnóż kraba, nader kulturalnie, by nie zażenować rozmówców.
-Kiedy ruszamy?

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej