Tereny Valfden > Zakończone wyprawy
Zdążyć przed inkwizycją
Isentor:
Mężczyzna zerwał się na równe nogi. - Spokojnie, opowiedz mi, coże się stało?
Izabell Ravlet:
- Tam w zaroślach. - wskazała Izabell. - W bagnie umknęła moja przyjaciółka, proszę pomóż mi ją ocalić! Chodź ze mną!
Isentor:
Chłopak wskazał, by Izabell prowadzila. Pobiegli razem przez zarośla. Po kilkunastominutowym biegu przez dżunglę dotarli do ruin dawnej siedziby paktu. Młodzieniec odwrócił się zdziwiony do Izabell lecz nie zdążył wydać z siebie więcej jak tylko kolejnego zająknięcia pełnego zdziwienia. Adepta zamaszystym ciosem powaliła go uderzeniem w głowę. Próbował się podnieść ale drugi cios konarem w potylice obezwadnił go na dobre.
- Dobra robota Izabell. Teraz trudniejsza część zadania. Trzeba go zanieść do wschodniego skrzydła. Twój wstępny trening pozwoli Ci uporać się z gruzami blokujacymi przejście.
Izabell Ravlet:
Izabell ścieła koronę niskiego drzewa. Ułożyła nieprzytomnego mężczyznę na gałęziach. W taki sposób mogła go przetransportować kosztem mniejszego wysiłku. Udała się do wschodniego skrzydła, gdzie zastala gruzy i fragment rozbitej wieży. Używając telekinezy wykopała sobie przejście do podziemnych korytarzy.
Isentor:
Niższe poziomy nie zostały zniszczone podczas ataku na pakt. Gruzy dobrze zabezpieczyły wszystkie wejścia. Izabell podążała tam, gdzie wskazał jej mistrz. Niektóre przejścia wymagały specjalnych inkantacji. Kobieta szybko uczyła się nowych rzeczy. - Już niedaleko, nasz towarzysz nie powinien się obudzić. Weszli do prywatnych kwater dawnego Ashar Darash. Mistrz dokładnie wskazał Izabell, które przedmioty musi zebrać i w jakiej kolejności umieścić je na skromnym stoliku do gry w szachy. Po opanowaniu dłuższej inkantacji była gotowa. Kiedy tylko skończyła wypowiadać ostatnie słowa szachownica rozbłysnęła otwierając portal.- Zabierz naszego nowego znajomego, będzie nam potrzebny.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej