Tereny Valfden > Zakończone wyprawy

Zjazd szlachty, czyli jak się bawi Valfden!

<< < (8/30) > >>

Mohamed Khaled:
//Elrond
Zaprowadzono Cię do sali, gdzie przesiadywała już reszta. Wszedłeś do sali biesiadnej w sam środek rozmowy.

Mohamed milczał chwilę, póki Themo się nie odezwał.
- Są na tej wyspie osoby, które piastują wysokie stanowiska i mają stanowczo zbyt dużo do powiedzenia. Chciałbym zapobiec temu, by takie osoby miały większe wpływy na kraj, niż Król. To mogłoby zaburzyć cały ten spokój, o który jeszcze niedawno walczyliśmy. - zrobił krótką przerwę, by napić się wina. - Mamy wybranego Króla, to on powinien twardo rządzić państwem. Nie chce, by w przyszłości wybuchła wojna, bo któremuś ze szlachciców zamarzy się korona. A jeśli któryś będzie miał zdecydowanie zbyt dużo, to nie będzie widział problemu, by zbrojnie wystąpić przeciw państwu.
Popatrzył się na Marduke'a i dał znać, że za chwile porozmawiają.
- Panno Anatarii, rozumiem w pełni pani rozumowanie. Szeklan faktycznie może pani przeszkadzać w pokojowym przejęciu Kadev, jeśli jakikolwiek sojusz zostanie podpisany. Czy nie prościej byłoby dogadać się teraz, skoro jest okazja i potem ruszyć dalej z tematem sojuszu? Jeśli już teraz byście się dogadali, w przyszłości nie byłoby żadnych problemów. I, jeśli zdobyłabyś te ziemię, to ten pakt jeszcze by pani pomógł. Wiele ziem do ochrony, dużo ludności... Po podpisaniu, miałabyś wsparcie. Czyż tak nie jest prościej?

DarkModders:
Jaszczur prawie opluł sie winem słysząc słowa o przekazaniu komuś jakiekolwiek ziemie. Tym bardziej komuś z Bractwa. Odruch zachamował zatykając łapką twarz. Już by kurwa chciała - przeszło mu przez myśl. Przełknął szybko wino.
- Przepraszam, coś mnie rozbawiło. I to bardzo. - powiedział spoglądając w stronę Evening.

Gunses:
Gunses wziął półpustą karafkę ze stołu i postawił przed sobą. Słuchając uważnie wypowiedzi wylał doń zawartość dwóch kielichów, po czym odstawił karafkę. Odkorkował jedną butelkę i przelał po połowie do obu pucharów, sobie i Setmre, po czym podał jej jeden.
- Daz'etielkerujel - odrzekła mu i po wykonaniu gestu toastu, zarówno przez wampira jak i wampirzycę w stronę gospodarza, nieśmiertelni upili łyk ludzkiej krwi.
Gunses i Setmre oparli się plecami o ścianę za nimi i sącząc krew przyglądali się tej... debacie.

Nawaar:
- No i się kurwa zaczęło nawet nie zdążyłem się zabawić. Burknął pod nosem słysząc komentarze na temat ziem, które każdy chce posiąść bitwa o pietruszkę się zaczęła, ale jeszcze nikt nie posłużył się argumentem siły wtedy dopiero byłoby ciekawie a nie słowne przekomarzania. Krasnolud już zastanawiał się za kim stanąć kogo poprzeć, lecz w tym momencie przyniesiono wódkę i dobrze. Kiellon nalał sobie sam do kieliszka i popijał w spokoju obserwując jedną rękę trzymał na młocie tak dla bezpieczeństwa.

Mohamed Khaled:
Mohamed westchnął krótko, patrząc na to przedstawienie. Kłócą się jak dwa koty, kto będzie pierwszy posuwany, a kto posuwający.
Machnął delikatnie ręką.
Kilku sług weszło do sali z beczkami najróżniejszych alkoholi. Wódka, wino, piwo, bimber... Do wyboru, do koloru. Zaraz za nimi weszło kilka kobiet. W tym dwie krasnoludzice.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej