Tereny Valfden > Zakończone wyprawy
Kontakty; do rąk własnych
Gedran:
Jakbym gadał do słupa. - pomyślał
- Tak.Poszukuję mężczyzny, bez dłoni podobno mieszka gdzieś w tej okolic! - rzekł głośnym tonem, aby go babka dobrze usłyszała.
Goris:
- Pożar? Gdzie pożar? Zartacie najświntszy trzeba uciekać!
Babuleńka przestraszyła się konkretnie, tego co zrozumiała. Rzuciła swą laskę i wbiegła do domu zostawiając drzwi otwarte. Zniknęła ci z oczu a po chwili usłyszałeś rumor.
Gedran:
Gedran podniósł laskę starszej kobiety, która rzuciła ją na ziemię jak opętana, a następnie wszedł do domu, przez zostawione przez kobietę otwarte drzwi.Udał się wprost do pomieszczenia, gdzie znajdowała się.Gdy zobaczył ją rzekł podniesionym tonem - NIE MA ÂŻADNEGO POÂŻARU!
Goris:
Mogłeś sobie krzyczeć i krzyczeć. Babcia i tak by nie odpowiedziała, gdyż leżała nieprzytomna na podłodze.
Gedran:
Gdy zobaczył kobietę leżącą na podłodze, uświadomił sobie ze jego krzyk był nadaremny, po chwili podbiegł do niej, a kolejno potrząsną ją za ramiona.
- BABKO,BABKO CO CI JEST?
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej