Tereny Valfden > Zakończone wyprawy
Kontakty; do rąk własnych
Goris:
Twarz babci miała barwę krasnoluda, który po 20 latach wyszedł z kopalni. Czyli była cholernie blada. Nie poruszała się też ani trochę, gdy nią potrząsnąłeś.
Gedran:
Podczas kiedy mężczyzna tak trząsał kobietę za ramie zrozumiał, ze to nic nie da, gdyż kobieta jest już martwa, co wskazywała jej blada skóra i to ze się nic, a nic nie rusza.Mężczyzna wstał od babki i stanął nad nią.
A to staruszka miała pecha, no cóż, tak bywa na stare lata.I na dodatek muszę poinformować straż o tym incydencie. No nic tu po mnie. - pomyślał, a następnie opuścił chatę.
Goris:
Jak poprawnie stwierdziłeś, babcia się przekręciła. A ty opuściłeś jej dom i znalazłeś się na ulicy.
Gedran:
Mężczyzna następnie udał się w stronę, kolejnego domu, który znajdował się kilka metrów od tego w którym, chwile temu przebywał.Podszedł i zapukał do drzwi.
Mam nadzieję, ze ktoś z tego domu mi pomoże. - pomyślał.
Goris:
Drzwi otworzył ci jakiś mężczyzna. Spojrzał na ciebie.
- Nie, nie mam ochoty porozmawiać o Zartacie!
I zamknął drzwi.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej