Ciemno było dalej i nic nie zapowiadało na zmianę tego. Natomiast jeśli chodzi o trablina - przyjaciela Kamila też nic się nie zmieniło, ta sama cisza. Wychodzi na to, że niestety pomysłowa sztuczka z poudawaniem martwego trablina nie wyszła na dobre przez przyzwyczajone do ciemności oczy kolegę nieboszczyka, co jeszcze bardziej pogarszała sytuacje, sam Emerick już trochę w tej norze siedział przez co nieco się przyzwyczaił do ciemności, lecz nie na tyle aby mieć taki wzrok jak trablin, wszak on w ciemnościach siedzi dłużej. Jeśli podchody się nie udały to pozostało mówienie prosto z mostu. - Słuchaj trablinie, wiem że tam jesteś i pewnie jesteś przyjacielem Kamila. Przyszedłem po dzieci - małe ludzie, które porywacie i sprzedajecie, jeśli chcesz pomóc swojemu koledze to odezwij się i mi pomóż. - Bękart postanowił zmienić podejście do rozmowy, chciał jednak trochę zmniejszyć obawy trablina przez co też położył powolutku kuszę na ziemi, tuż przed sobą aby w nagłym wypadku szybko po nią sięgnąć. Gdy już odłożył swoją broń podnosi powolutku swoje ręce ukazując je przed sobą w nadziei, że mała gadzina teraz się przygląda i wie, że człowiek nie chce go zabijać.