Tereny Valfden > Zakończone wyprawy
Kontakty; gdzie ten informator?
Torstein Lothbrok:
Sytuacja przerodziła się w nieciekawą i to bardzo. Wiking dotknął wolną ręką rany, lecz szybko wrócił do walki. Minął następny cios, jakim uraczył go krasnolud. Cios miał trafić go pod żebrami, ale wiking miał szczęście, no i refleks. Szybko odzyskał równowagę i przygotował się na kolejny cios. Nie było mowy o blokowaniu ataków krasnoluda. Jego przeciwnik wyprowadził atak, obiema broniami, z zamiarem trafienia go w tors. Wiking odskoczył w tył, ale niski brodacz nie ustępował. Machał swymi bliźniaczymi toporami, zacięcie i wściekle. Przy którymś z tych ciosów, Torstein odskoczył w bok, a po tym szybko się wycofał, na odległość około 5 metrów od swego krępego i niskiego oponenta. Ten obrócił się i zaczął szarżę, chcąc włożyć impet w swój następny cios. Jednak Bękart zrobił coś, czego jego wróg się nie spodziewał. Zrobił zamach ręką dzierżącą topór, zebrał siłę i cisnął nim, z całej siły w stronę biegnącego ku niemu krasnoludowi. Broń poszybowała, obracając się w locie. W końcu doleciała do celu. Topór trafił w głowę krasnoluda.
Goris:
Topór trafił w hełm krasnoluda i odbił się od niego. To jednak wystarczyło, aby zatrzymać atak kurdupelka i dać ci sekundę czasu, nim się otrząśnie i przestanie mu dzwonić w uszach.
Torstein Lothbrok:
Wiking uśmiechnął się pod nosem i widząc, że jego otępił na chwilę zmysły wroga dobył miecza i rzucił się do ataku. Wpierw dwa duże kroki, potem obrót połączony z oburęcznym zamachem czarnej klingi w celu nabrania siły i cios. Cięcie paskudne, wredne i bolesne dla krasnoluda, zadane w nieosłoniętą szyję. Próbował się biedak bronić, ale był zbyt otępiały. Z jego szyi trysnęła posoka, tak jakby była fontanną, a on upuścił topory i złapał się za szyję. Po chwili padł, w konwulsjach. W głębi serca Torstein szanował woja, był godnym przeciwnikiem. A gdy ten odszedł do Rashera, schował miecz i przeszukał jego ciało. Od tak. Może coś znajdzie ciekawego, albo kosztownego? Następnie zabrał jego sztylety i bełty. A potem pozbierał swój topór i puklerz i podszedł do jeńca.
- Kim jesteś?- zapytał wyciągając mu z ust szmatkę.
//Zabieram:
Nazwa broni: sztylet wojownika
Rodzaj: sztylet
Typ: jednoręczny
Ostrość: 23
Wytrzymałość: 30
Opis: Wykuty z 0,65kg srebra o zasięgu o zasięgu 0,3 metra.
Kołczan: 30 żelaznych bełtów
Kołczan: 30 srebrnych bełtów
Goris:
Coś ci się bełty wysypały, gdy je próbowałeś wziąć. Chyba miałeś ich nieco za dużo w kołczanie. Na dodatek twój własny kołczan ci się odpiął i po całym magazynie posypały się wszystkie bełty. Krasnolud nie miał przy sobie nic ciekawego. Pozostało ci dowiedzieć się czegoś od przetrzymywanego zakładnika, któremu, niestety włączył się tryb katarynki.
- Dziękuję ci serdecznie wojowniku, widzisz co oni ze mną zrobili? Patrz kolego, najpierw z człowiekiem jak z przyjacielem, potem jak z wrogiem. Ale na szczęście zjawiasz się ty i wykańczasz drania. Rany, jaka to była piękna walka! On tobie puklerz, ty mu toporem w łeb! Co prawda na początku walczyłeś jak jakiś amator, ale potem to akcja konkretna! No kolego, mam nadzieję, że ty nie od tych? Z resztą, co ja za głupoty gadam, skoro byłbyś z nimi to byś go nie zabił. Albo chcesz więcej łupów co? Proszę, oszczędź mnie, nic nie powiem! Widziałem, gdzie ten krasnolud trzyma alkohol! I pije ze srebrnego kubka. Taki bogacz! A to jest trochę warte, nie? Nie mniej niż krasnoludzka przepalanka. Widziałem, jak tamten się krzywił. Ciebie złoży z nóg po jednym łyku. Jak odkorkował to było na całym pokładzie czuć. No normalnie, jakby ktoś z pochodnią wszedł to wszystko wylatuje w piździec na dwa księżyce, za jednym zamachem...
Torstein Lothbrok:
Wiking pozbierał bełty, tak by były w poprzednim stanie - to jest 19 srebrnych, które był jego resztę zostawił. Westchnął.
- Hola. Cichaj.- odrzekł mu.- Jak się nazywasz, czemu Cię tu uwięzili?
//Zostawiam:
Kołczan: 30 żelaznych bełtów
Kołczan: 30 srebrnych bełtów
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej