Tereny Valfden > Zakończone wyprawy

Kontakty; gdzie ten informator?

(1/31) > >>

Torstein Lothbrok:
Nazwa wyprawy: Kontakty; gdzie ten informator?
Prowadzący wyprawę: Goris
Wymagania do uczestnictwa w wyprawie: Walka bronią 75%
Uczestnicy wyprawy: Torstein Lothbrok

Wiking przyswoił informacje na temat celu. Poukładał wszystko na półkach umysłu. Hillman - informator. Atusel. Dzielnica portowa. Raczej ciemny typ.
-Dobra, rozglądnę się za nim. - odrzekł w końcu. W jego głosie była typowa dla niego pewność, śmiałość.
Opuścił kwaterę Gorisa, udał się do stajni skąd wziął ogiera imieniem Isis. Miano te brzmiało dla niego trochę maureńsko. Mniejsza z tym. Przeprowadził konia przez dziedziniec, mocno i pewnie trzymając za lejce. Dopiero przy bramie wsiadł. Włożył nogę w strzemiono i przerzucił drugą dolną kończyne przez ciało wierzchowca, włożył ją w drugie strzemiono. Smagnięciem lejców pogonił Isis. Koń ruszył galopem ku Atusel.

Goris:
ÂŚcieżka ta była dość często uczęszczana, więc nie napotkałeś absolutnie żadnych problemów z dotarciem tam. Po jakiś dwóch godzinach byłeś u bram Atusel, ale to i tak nie miało większego znaczenia, gdyż i tak panował półmrok.

Torstein Lothbrok:
Podróż była prosta, szybka, lecz nie przyjemna, ponieważ na drodze nie spotkał żadnej bitki. Musiał to jednak jakoś przeżyć,  tym bardziej, że miał teraz coś ważniejszego do roboty, niźli bicie się z bandytami, którzy ledwo potrafią machać mieczem.
Odetchnął chłodnym powietrzem hemis, wydychając z ust parę. Przypominał przy tym z lekka palacza, czy smoka. Mróz nie szczypał go, dzięki futrzanej zbroi z wilczej skóry.
Półmrok był typową cechą hemis, teraz ledwo już zwracał na niego uwagę. Pewnie jak większość, kwestia przyzwyczajenia.
Podjeżdżając do bram Atusel, wiking pociągnął  za lejce, zaś Isis zwolniła. Teraz zamiast galopować, koń stępował - to jest szedł najwolniejszym chodem. Stawiał nogi w kolejności: lewa przednia, prawa tylna, prawa przednia i lewa tylna. Koń szedł spokojnie i bez pośpiechu, wszak Torstein nie chciał nikogo potrącić. Po minięciu bramy, wikig skierował wierzchowca do dzielnicy portowej, spokojnie przy tym mijając przechodniów, a przy tym nad nimi górując. Krok za krokiem, jeździec i koń zbliżali się do portowej dzielnicy.

Goris:
Dzielnica portowa przywitała cię... Niczym szczególnym. Nawet tłumów nie było. W Hemis i tak wszystkie statki stoją w porcie i czekają na Veris, by móc wypłynąć. Jedyni przechodnie, jacy byli to koczujący tam marynarze czy ludzie robiący zakupy. Na pierwszy rzut oka nic szczególnego nie rzucało się w oczy.

Torstein Lothbrok:
Wiking nie zastał niczego ciekawego, ot typowy port w czasie hemis. Małe zaludnienie, statki oczekujące na veris. Pokierował Isis przez port, szukając czegoś, może raczej kogoś. Podjechał w końcu do jednego z tych koczujących marynarzy. Zsiadł z konia, przerzucając jedną z nóg nad siodłem. Poprowadził konia za lejce i zagadał do uziemionego wilka morskiego.
-Witajcie marynarzu.- pozdrowił go.-Pytanie mam, a nawet dwa. Po pierwsze, znacie człeka imieniem Hillman? Mieszka gdzieś tu. A jeśli nie, wiecie gdzie znajdę tu oberżę?- dopytał.
Teraz głaskał konia, wyczekując cierpliwie odpowiedzi.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej