Tereny Valfden > Zakończone wyprawy

Kontakty; gdzie ten informator?

<< < (24/31) > >>

Goris:
- Eeee, chyba będę musiał spłacić. Wystarczy mi problemów. Pozamykam pewne sprawy i wyjeżdżam do Ekkerund.
I zaszliście pod dom. Jednak nie byliście tam pierwsi. Dwójka podejrzanych osobników próbowała bezskutecznie sforsować drzwi za pomocą kopniaków. Jeden z nich był wielki i dobrze uzbrojony, z kolei jego towarzysz przypominał jednego z morskich awanturników.
- Ten wielki! To on mnie wtedy zagadywał w tawernie!

Torstein Lothbrok:
- Nie drzyj się.- odrzekł Ryzzowi i ściągnął kuszę z pleców. Wykorzystał fakt, że była już napięta i nałożył bełt, po czym wymierzył. Miał kilka sekund na decyzję którego ustrzelić. Decyzję podjął niemal instynktownie i natychmiast, rezygnując z namysłu. Wycelował  udo tego, który przypominał jednego z morskich awanturników, uspokoił oddech i nacisnął spust. Bełt pofrunął z szelestem, raniąc w udo jego przeciwnika, który padł na ziemię, łapiąc się za krwawiące udo, z którego sterczał bełt.
Torstein odłożył swą kuszę na plecy, zamiast niej chwytając miecz oraz puklerz.
- Ej, kurwiu!- zawołał tego drugiego, wielkiego.- Matka nie miała Cię czym karmić, to Ci dawała kamienie, żeś taki wielki?

Goris:
Gdy bełt unieruchomił tego chudszego, ten natychmiast wrzasnął z bólu. Wielki drab spojrzał w twoją stronę i sam wyciągnął miecz.
-A ciebie nie miała czasu karmić, bo obrabiała kutasy na mieście?
Powoli szedł w twoją stronę.


1x Ochroniarz

Torstein Lothbrok:
- Twoja była tak paskudna, że musiała je obrabiać w masce.- odrzekł i zastukał mieczem o swój puklerz, przyjmując pozycję bojową. Tarcza osłaniała jego lewą stronę, zaś sztych miecza "wyglądał" zza niej. Torstein, czując, że jest gotowy postąpił kilka kroków.
W ciagu kilku sekund, drab i bękart stanęli przy sobie. Ten pierwszy rozpoczął serią silnych, oburęcznych rąbnięć mithrilowej klingi. Jednak wiking bez problemu zablokował każde uderzenie tarczą. Wycofał się. Miał już próbkę umiejętności przeciwnika, które wycenił na bliskie swoim. Toteż odrzucił puklerz na ziemię i zaprosił gestem dryblasa do ataku. Ten zaś tak uczynił, biegnąc do Torsteina i tnąc od góry, z celem w postaci łba wikinga. Ten z kolei zablokował cięcie i natychmiast umknął w bok, sam robiąc pod lewe żebra zbira. Ten zablokował i odpowiedział półpiruetem i oburęcznym, poziomym cięciem wymierzonym w szyję bękarta. Torstein jednak bez problemu zablokował cios i wykonał kolejny manewr, mający zapobiec zbyt długiemu zbliżeniu. Podczas niego także ciął dwukrotnie, raczej szybko, by dryblas sam nie atakował.
W kilka kolejnych sekwencji cios - blok, miecze skrzyżowały się z metalicznym, nieprzyjemnym szczękiem. Wiking zebrał siły i odepchnął od siebie wroga, po czym natarł. Tnąc szybko i drapieżnie, tak że, jego oponent ledwo nadążał, a w dodatku cały czas się cofał. W końcu jednak, dryblas zdecydował się na ofensywę. Ciął jednorącz, pionowo - celując w głowę wikinga. Atak okazał się jednak błędem, bowiem Torstein nie tylko zablokował cięcie, ale także je odbił swoim mieczem, w sposób tak wredny, ze zbir walnął się w twarz własną klingą. Nie była to poważna rana, jednak wystarczająca dla Torsteina.
Ostrze rozcięło skórę na twarzy jego wroga. Rana szła od czoła, przez nos, mijając oba oczodoły a kończąc się na policzku. Krew napłynęła zbirowi do oka, dekoncentrując go, co wiking wykorzystał, tnąc w ścięgna lewego. Wtedy to wielkolud stracił równowagę, a Torstein poszedł za ciosem i rąbnął w jego miecz. Czarna ruda złamała mithril jak wykałaczkę. Następne cięcie bękarta przeszyło żelazną kolczugę, bez problemu rwąc pierścienie zbroi i tnąc ciało draba, która padł na ziemię.
Wiking kopnął jeszcze zbira tam, gdzie zbroja była zniszczona i przyłożył mu sztych miecz do szyi.
- Czego chcecie od Hillmama? Kto was do niego wysłał?

Goris:
Po skończonej walce twój przeciwnik leżał ci u stóp.
-Uciąć mu jajca, jak Pan Zartat powiedział!

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej