Tereny Valfden > Zakończone wyprawy

Trzewia Ziemi

<< < (12/13) > >>

Rikka Malkain:
-Tędy. Stamtąd przylazła ta gadzina.
Odpowiedziała wskazując lewy korytarz.
-Chociaż... Mam lepszy pomysł. Możemy przygotować kilka pochodni i oświetlić to miejsce żebyś dobrze widział zagrożenie. Dużo tutaj przestrzeni, nie wiemy czy dalej będzie równie wygodnie. Możesz zostać tutaj, a ja zejdę niżej i zwabię tarlessty pod twój łuk. Co o tym myślisz?
Nie bardzo podobało jej się to, że będzie musiała tak zaryzykować. Wampirzyca ufała jednak swoim umiejętnościom i szybkości, a zastawienie pułapki wydawało się być rozsądniejsze niż parcie w nieznane, byle naprzód. Z nastęnym potworem mogli mieć przecież mniej szczęścia.

Kenshin:
Ork już miał iść w lewą odnogę kiedy wampirzyca wpadła na genialny pomysł. Dlaczego niby miał się narażać dla tych paru skór skoro zainteresowana może pomóc w taki sposób właściwie mu to się podobało.
- Masz rację to miejsce będzie idealne na zasadzkę. Poczekaj. Powiedział chowając łuk oraz strzałę odpowiednio do sajdaka i kołczanu następnie ruszył prędko na powierzchnię, by tam z bryczki wziąć pochodnię oraz hubkę i krzesiwo na szczęście na stanie pojazdu były takie rzeczy, więc ruszył ponownie w dół jaskini Rikka oczywiście stała czekając na jego powrót. Kenshin ustawił pochodnie obok siebie zaczynając czarować kilka iskier spadło a patyki zaczynały się jarzyć czerwoną poświatą tak jak kolejne. Druid w końcu mając wszystko gotowe poustawiał je tak aby oświetlić wnętrze pomieszczenia. Dwie pochodnie poustawiał przy zejściu do odpowiednich odnóg, kolejne w rogach pomieszczenia, gdzie dopiero wtedy dojrzał ciekawe sarkofagi i w końcu pokój wyglądał lepiej stąd mógł już pewnikiem oddać ze dwa strzały jego oczy przyzwyczaiły się. Kenshin będąc gotowy wyciągnął łuk oraz strzałę, którą zawczasu umieścił na cięciwie oczekując pojawienia się potworów.
- Gotowe. Teraz twoja kolej niech Ventepi Cię prowadzi i uchroni od niebezpieczeństw istot jakie same stworzyła. Kończąc wycelował łukiem w lewą odnogę tunelu.

Rikka Malkain:
Rikka wierzyła w bogów, ale nie sądziła by byli zainteresowani ich wypadem do jaskini. Odwracając się do orka tyłem przewróciła oczami i zmieniła się w nietoperza. Tak będzie łatwiej uniknąć wpadnięcia na podziemnego smoka. Mała nietoperzyca cichutko pomknęła przed siebie korytarzem. Zwinnie lawirując między zwisającymi z sufitu stalaktytami przemierzała podziemia w poszukiwaniu bestii odpowiedzialnych za śmierć trójki mieszkańców jej ziemi. Jej główną motywacją była jednak chęć zdobycia skór potworów, które były dla kogoś takiego jak ona rzeczą cenniejszą niż złoto. Już od jakiegoś czasu próbowała odnaleźć jakieś leże tych potworów, ale bez skutku. Tymczasem gady zagnieździły się tuż pod jej nosem, w Ombros. Szkoda trochę, że musiało dojść do śmierci kilku osób nim ktoś wreszcie odkrył ich obecność. Tymczasem wampirzyca wypatrzyła wreszcie dwójkę potworów. Natrafiła na nie dosyć głęboko pod ziemią, dlatego to co zamierzała teraz zrobić było czystym szaleństwem. Chciała odmienić się przy nich i sprowokować do ataku. Później będzie uciekać na górę aż do miejsca, gdzie zostawiła swojego myśliwego. Prawdziwy obłęd. Cichy głosik podpowiadał je by porzucić ten zwariowany plan, ale jakaś część Rikki nie mogła dać za wygraną. Wampirzyca kochała adrenalinę, i chociaż rzadko podejmowała tak duże ryzyko, to miało być coś czego jeszcze nigdy w życiu nie robiła. Nigdy jeszcze nie ścigała się ze smokiem! Z drżącym sercem, podekscytowana zabójczyni wróciła do swojej pierwotnej postaci nie dalej jak dwa metry od najbliższego tarlessta. Obie obecne bestie zaniepokojone wlepiły w nią swoje spojrzenia. Czując się zagrożony, jeden z potworów otworzył paszcze. Gorący podmuch ognia wystrzelił prosto w stronę Rikki, jednak wampirzyca zdołała go uniknąć zeskakując z kamienia na którym wylądowała i robiąc przewrót w stronę wyjścia. Szybko podniosła się i spojrzała za siebie przez ramię. Bestie momentalnie rzuciły się za nią w pogoń. Dwa olbrzymie cielska ruszyły za nią kierowane rządzą mordu. Dwa drapieżniki zdecydowane zabić ofiarę, która zapuściła się do ich siedliska. Dziewczyna zaczęła biec. Szybko jak nigdy. Pędziła na górę zwinnie przeskakując kolejne przeszkody i desperacko walcząc o swoje życie. Kilka razy uderzyła ją fala gorąca, bowiem parę razy płomienie niemal ją dosięgnęły. Gdy wpadła w końcu do części jaskini pełniącej rolę krypty, rzuciła się w bok. Potwory natomiast wbiegły do pomieszczenia na wprost. Od razu dostrzegły orka i jeden z nich, rozpędzony, skoczył teraz na niego.



//Przeciwnicy:
http://marantwiki.tawerna-gothic.pl/index.php/Tarlesst  X2

Kenshin:
Kenshin czekał z gotowym łukiem do oddania strzału nawet nie zauważył kiedy wampirzyca zmieniła się w nietoperza pomykając w głąb tunelu dla orka oczekującego pokazania się bestii czas się wydłużał, jakby stanął w miejscu, ale nie rozpraszał się tylko skupił się na swoim zadaniu. Pochodnie ładnie świeciły rozpraszając ciemność na korzyść orka wtedy też usłyszał hałas dobiegający z tunelu, do którego poszła Rikka druid zaniepokojony tym faktem chciał jej ruszyć na pomoc wiele razy bił się z myślami, lecz plan polegał na czymś innym dlatego wytrwał pomimo chęci niesienia pomocy. Czarny ork patrzył jak wampirzyca wyskakuje z tunelu a za nią dwie bestie to nie mogło się skończyć dobrze, bo nawet nie zdążył zareagować a smok jaskiniowy skoczył w jego stronę próbując przygnieść potężnego orka o miękkim sercu.
    Kenshin widząc, że nadchodzi atak z wyskoku natychmiast odskoczył do tyłu tak mu nakazał jego instynkt, ale to zdekoncentrowało orka i nie miał już naciągniętej cięciwy. Potwór spadł na posadzkę pomieszczenia miażdżąc kilka małych kamieni a mogłoby to być kości orka. Druid dopiero po chwili podjął próbę ponownego oddania strzału, ale wtedy bestia zaatakowała paszczą jego nogi słaby punkt orka i to jedynie dzięki pochodnią uniknął ponownego ataku potwora jaskiniowego. ÂŁowca dopiero wtedy naciągnął cięciwę łuku i szybko mierząc w bestię stojącą przed nim wypuścił strzałę praktycznie na pamięć oraz przy takim mierzeniu prosto w łeb. W takie miejsca jak oczy nie mógł w tej chwili miał za mało czasu. Strzała nie przeleciała daleko za zaledwie metr, ale siła była olbrzymia, bo zwaliło tarlessta z nóg padł jak długi ze strzałą w głowie, która przebiła się przez łuskę, czaszkę i wylądowała w mózgu potwora to był jego marny koniec. Mithril spisywał się doskonale na tego typu przeciwników.
Ork nie czekając długo dobył następnej strzały, ale w tym czasie pewnie wampirzyca zajęła się drugim celem, bo jego walka trwała o wiele za długo.

Pozostaje : 9 Mithrilowych strzał

 http://marantwiki.tawerna-gothic.pl/index.php/Tarlesst  X1

Rikka Malkain:
Po ekstremalnej ucieczce Rikka nie miała ani chwili na złapanie oddechu. Drugi tarlesst zajął się orkiem, więc wampirzycy nie pozostało już nic innego jak tylko rozprawić się z tym, który dalej ją ścigał. Nie zwalniając ani trochę, biegła prosto na ścianę. Potwór ciągle podążał za nią. Rozpędzona  Rikka skoczyła na pionową powierzchnię i odbiła się od niej odlatując w bok. Tym samym po raz kolejny udało jej się uniknąć wypuszczonego w jej stronę morderczego płomienia. Te bestie pluły ogniem z przerażającą łatwością. Nic dziwnego, że ludzie nazywali je „smokami”. Jeszcze zanim stopy zabójczyni dotknęły podłoża, Rikka wyciągnęła broń. W tym momencie żałowała trochę, że nie wzięła ze sobą swojego długiego miecza. Mithrilowe ostrze w jej rękach z łatwością poradziłoby sobie z gadem, ale ze względu na swoje rozmiary bywało niewygodne. Dlatego ostatnimi czasy dziewczyna rzadko nosiła je na plecach. Za bardzo rzucało się w oczy. Cóż, musiała jej zatem wystarczyć kusza. Nie było przecież mowy o tym żeby zbliżyć się do takiego wielkiego potwora ze sztyletem w dłoni. Trzymając kuszę, wampirzyca została zmuszona do kolejnego uniku. Niemal tanecznym piruetem uratowała się przed zabójczymi szponami jednocześnie umieszczając srebrny bełt na jego miejscu. Broń była już prawie gotowa do wystrzału. Trzeba ją jeszcze było naciągnąć, ale do tego potrzeba było czasu. Dziewczyna wiedziała jak zapewnić sobie chwilę. Gdy smocza łapa wzniosła się po raz drugi, Rikka zanurkowała pod nią i wysunęła ukryte ostrze. Prostując rękę dźgnęła potężnego gada w prawe oko, po czym uciekła przed jego kontratakiem i skokiem do tyłu zwiększyła dzielący ich dystans. Stwór zaryczał wściekle i znowu pokazał na co go stać zionąc ogniem. Tym razem jednak nie wypuścił płomienia prosto w kierunku przeciwnika, a miotając się z bólu zalał ogniem pół jaskini. Jego prześladowczyni zdążyła przedtem schować się za spoczywającą na ziemi skałą i zaczęła ładować kuszę. Gdy bestia odrobinę się już uspokoiła, zabójczyni wychyliła się zza swojej osłony i oddała strzał celując w środek czoła smoka. Bełt trafił bezbłędnie. Z tej odległości srebro uderzyło z mocą, która bez trudu przebiła łuskę i kości zwierzęcia. Wbijając się w mózg, bełt w jednej chwili zakończył żywot tarlessta. Dopiero teraz Rikka mogła wziąć głębszy oddech.
-To by chyba było na tyle. Nie sądzę, żeby było ich tutaj więcej. Większość korytarzy, które widziałam, jest za mała by coś takiego mogło tamtędy przejść.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej