Tereny Valfden > Zakończone wyprawy

Trzewia Ziemi

<< < (2/13) > >>

Rikka Malkain:
-Rikka.
Powiedziała podając orkowi rękę i tym samym dając mu do zrozumienia, że właśnie przeszli na ty. Do przebycia mieli kawałek drogi, więc dużo prościej będzie rozmawiać właśnie w ten sposób. Oczywiście, nie miała pewności czy łowca poradzi sobie z zadaniem, ale nie miała też czasu ani ochoty by to sprawdzać. Wolała zaufać swojej intuicji, która podpowiadała że Kenshin faktycznie zna się na rzeczy. Sprawiał wrażenie dużo bardziej inteligentnego niż większość orków, z którymi miała nieprzyjemność mieć styczność. Prawda, że nie było ich dużo. W głowie wampirzycy skądś jednak wziął się obraz stereotypowego orkowego osiłka. Ten tutaj, przynajmniej na razie, robił lepsze wrażenie. Poza tym, postanowiła trochę dokładniej wybadać go gdy już znajdą się na trakcie.
-Masz wszystko, czego ci potrzeba? Udamy się do Ombros.

Kenshin:
Ork uścisnął delikatną dłoń kobiety po czym puścił ją. Oficjalnie przywitanie minęło i mogli się zbierać kierunek Ombros był tam nieraz, więc teren dobrze znał, ale na trakcie wypyta się o szczegóły tego polowania oraz zapłatę w grzywnach, bo nie chciał na darmo ryzykować jak to było podobnie z wiwrenami. Kenshin wyróżniał się na tle swojej rasy choć dopadła go klątwa dzięki, której wygląda tak jak wygląda a był zwykłym człowiekiem, ale inteligencji mu nie brakowało choć czasami wolał działać niż myśleć.
- Mam wszystko co mi potrzeba zapas strzał jest, nożyk do pozyskiwania trofeów jest chęci co najważniejsze są. Zatem w drogę do stajni. Powiedział wesoło i pełen entuzjazmu z nowej przygody jaka na niego czeka.

Rikka Malkain:
-Do stajni.-Zgodziła się.-Musimy wynająć coś, co ma cztery koła.
Chęć wypożyczenia jakiegoś środka transportu nie była tutaj powodowana troską o wygodę podróży. Tradycyjny koń i siodło odpadały z prostej przyczyny. Zwierzęta kopytne generalnie nie bardzo lubiły wampirzycę, przez co nijak nie mogła nad żadnym rumakiem zapanować. Zazwyczaj niezbyt jej to przeszkadzało, bo lubiła podróżować jako nietoperz, jednak teraz musiała zabrać ze sobą jeszcze trochę bagażu. Wprawdzie jej majątek nie był duży, ale zamierzała teraz zabawić w gminie nieco dłużej i trudno byłoby jej zabrać wszystkie potrzebne rzeczy ot tak „pod pachę”. No i tym razem nie miała wyruszać sama. Ciesząc się z panującego chłodu i tego, że jej naturalny wróg był teraz skryty za gęstą warstwą ciemnych chmur, wraz z orkowym druidem lekkim krokiem pokonywała jedną ulicę za drugą. Wreszcie dotarli na miejsce. Komuś innemu mogłoby się to wydawać dziwne, ale Rikkę taki świat w odcieniach szarości wpędzał w naprawdę dobry nastrój. Wampirzyca zaczęła szukać wzrokiem mistrza stajennego.

Kenshin:
- Najlepszym a zarazem najtańszym będzie wynajęcie furmanki.Ork szedł równo z wampirzycą jakoś nie miał problemu z dotrzymaniem jej kroku wędrówka po lasach go wyrobiła na poważnie nawet trochę zdziadział, ale był pełen energii tego właśnie potrzebował ruszenia swoich kości. Dobrze, że trafiają się takie zlecenia. Towarzysze mijali kolejne uliczki idąc w stronę stajni tam na miejscu mięli wynająć wóz i zabrać konie choć wampirzyca mogła zawsze się przemienić i usiąść mu na ramieniu, jednakże wtedy nie byłoby rozmowy, gdyż on nie rozumiał pisków zwierząt przynajmniej na razie, ale propozycja warta rozważenia w sumie jak na początek hemis było w miarę ciepło. Kenshin czuł się swobodnie czekając aż stajenny się pokaże w przygotowując wóz oraz jego wiernego rumaka Przeklętego. którego dostał od dhampira kupę czasu temu.

Rikka Malkain:
-Jeden z tych wozów? Lepiej bryczkę, będzie trochę szybciej. To znaczy, o ile nie zakopiemy się gdzieś w śniegu. Może na północy już spadł?
Mówiła to trochę z przekąsem, ale tak naprawdę uwielbiała biały puch. Miała nadzieję, że Ombros pokryte jest już śnieżną powłoką, w przeciwnym razie będzie szczerze zawiedziona. Po pojawieniu się stajennego Rikka wybrała zgrabną bryczkę i klacz. Zapłacić obiecała po powrocie, bo nie wiedziała kiedy odeśle bryczkę z powrotem. Pewnie będąc u siebie znajdzie kogoś, kogo będzie można z nią wysłać do stolicy. Koń łowcy również był już gotowy do ruszenia na szlak.
-Podczepisz go pod pojazd? Mógłbyś prowadzić bryczkę, ja średnio się czuje za lejcami.
Przyznała szczerze, bo kierować nie lubiła.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej