Tereny Valfden > Zakończone wyprawy
Rozwinąć skrzydła
Nawaar:
Towarzysze po opuszczeniu karczmy zaczęli nową przygodę, a tak niedawno walczyli jeszcze koło mostu z armią przerażających kreatur. Teraz będzie miał koszmary przypominając sobie rozerwane ciała od kul, pocisków magicznych, ostrych szponów bestii wszelakich lamentów rannych te obrazy będą go prześladować do końca życia zwłaszcza w nocy, lecz w tym momencie miał je z tyłu głowy gotowe się ujawnić w każdej chwili na szczęście brodacz umiał nad sobą panować i nie mógł się doczekać sekretów jakie skrywał chram takie tajemnice, tylko go cieszyły a to, że będą walczyć z nieumarłymi było dużo lepsze od demonów i innych mutantów, także początek przygody rozpoczną w stajni gdzie zostaną wóz Kazia. Ulice miasta tętniły życiem można rzecz, że wszystko wróciło do normy ludzie bardzo szybko zapominają o wydarzeniach a na swoich błędach się nie uczą, ale może tym razem będzie inaczej?
Marduk Draven:
Chłodne, zimne powietrze szturchnęło go. Dało się to zauważyć, gdy chuchnął, a z jego ust wyleciała biaława para. Zarzucił na głowę kaptur, zaś opończę, która była zrzucona z ramion, tak, że wisiała na zapięciach, płynąc po plecach, zarzucił na ramiona tak, że teraz zakrywała całą jego zbroje i ekwipunek. No i ruszył.
-Mam nadzieje, że nie czujecie się przytłoczeni ilością rycerzy, panie Kazmir.- odezwał się.
Kazmir MacBrewmann:
- A niby czemu? Spytał zdejmując płaszcz i przewieszając go przez ramię, rozpiął też zapięcie pancerza pod szyją. Jakoś ciepło mu było. Nawet bardzo.
Nawaar:
Kiellonowi również było ciepło zawdzięczał to swojej naturalnej budowie ciała. Dlatego nawet nie poczuł chłodnego podmuchu dla niego był to zwykły wiatr a nie zimowy nie robiło to dla niego różnicy w jaką porę roku się wybiera, więc wystarczyła mu jednie koszula, która nie krępowała jego ruchów. - Kazio masz ze sobą może flaszkę na drogę? Zapytał z nadzieją by mieć pewność, że o suchym pysku będzie musiał spędzić całą wyprawę a krasnolud nie mauren pić musi! - Ja nawet nie odczuwam takich temperatur fajnie jest mieć takie ciało. Powiedział z dumą, ale nie wspomniał o tym, iż strasznie szybko przez to poci i wytarza znaczy większy smurd niż normalnie do tego musi się częściej myć itp.
Torstein Lothbrok:
Ulicami przechadzał się Torstein. Było mu ciepło, dzięki jego nordzkiej krwi i ciepłemu ubraniu. Mieszkańcy z szacunkiem ustępowali mu, uśmiechali się. Podobało mu się.
Niedaleko niego szła ciekawa grupka. Trzech zakonników, mag i Kazio. Uśmiechnął się i zbliżył.
-Kazio- zawołał. Zbliżył się.-Gdzie to idziesz? Witajcie mości rycerze i magu.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej