Tereny Valfden > Zakończone wyprawy
Piechur
Rikka Malkain:
Brutalne zabicie ich wspólnika rzeczywiście podziałało bandytom na nerwy. Oboje dobyli broni i zeskoczyli z wozu. Człowiek, zaraz postawieniu nóg na twardym gruncie, rzucił się prosto na ciebie atakując pchnięciem. Niziołek natomiast zeskoczył na ziemię lądując w bezpiecznej odległości od ciebie i zwinnie przeturlał się do przodu. Znajdował się teraz po twojej lewej stronie i szykował atak od boku. Młotem celował w kolano.
Egbert:
Egbert wybrnął z ciężkiej sytuacji przenosząc ciężar ciała na prawą nogę i podnosząc wysoko zgiętą lewą. Jednocześnie obracając własny miecz ostrzem w dół zdecydowanym ruchem odbił skierowany w niego sztych miecza przeciwnika. Młot niziołka napotkał na swojej drodze jedynie powietrze, a jego właściciel nie zdążył cofnąć się po nieudanym ataku. Opadając noga Egberta przygniotła jego broń do ziemi zmuszając karzełka do puszczenia trzonka i sięgnięcia po sztylet. Równocześnie rosły wojownik chwycił lewą ręką za nadgarstek bandyty z mieczem i pociągnął go mocno w swoją stronę. Człowiek stracił równowagę i byłby przewrócił się na niziołka, gdyby tamten nie przeturlał się w porę do tyłu. Mały miał refleks i był nieźle wyćwiczony, to trzeba było mu przyznać. Jego towarzysz, ostatecznie, skończył jednak na ziemi. W dodatku rudobrody w dalszym ciągu trzymał za nadgarstek rękę, w której tamten dzierżył broń. Egbertowi nie pozostało nic innego, jak tylko dobić powalonego przeciwnika przebijając ostrzem jego gardło. Rabuś został dosłownie przybity do podłoża.
//
Niziołek bandyta x1
Rikka Malkain:
I została ich dwójka. Człowiek naprzeciwko niziołka. Jeden na jednego. Ogromny wojownik z mieczem w dłoni kontra mniejszy, ale dużo zwinniejszy zawadiaka ze sztyletem. Na obu twarzach malowała się gotowość do dalszej walki. Jedno było pewne, któryś z nich musiał dzisiaj zginąć... Jeśli jednak znalazł się ktoś kto myślał w ten sposób to na pewno nie był to hobbit. Mały łotr splunął i nie oglądając się w tył wziął nogi za pas.
Egbert:
Egbert nie zamierzał pozwolić uciec komuś, kto jeszcze przed chwilą usiłował go zabić. Rzucił się w pogoń za zbiegiem i w kilku susach dopędził niziołka. Nie dając mu żadnej taryfy ulgowej, rąbnął go mieczem w czaszkę rozbijając ją na dwoje. Ten cios zakończył całe starcie. Po jego zadaniu, całe napięcie i emocje związane z walką gdzieś uleciały. Mężczyzna momentalnie się uspokoił i jak gdyby nigdy nic zaczął przeszukiwać martwego bandytę. Możliwe, że za chwilę rozwiąże się jego problem z brakiem grzywien. Najpierw sprawdził małego, później dwóch pozostałych. W międzyczasie zerknął na kupca, który pobladły z przerażenia ciągle kulił się pod swoim wozem. Korzystając z okazji, że tamten nie patrzy, Egbert przeszukał także jego towarzysza. Woźnicę, który leżał martwy jeszcze za nim Egbert zbliżył się do wozu.
Rikka Malkain:
Jak się okazało, żaden z przeszukiwanych osobników nie miał ani jednej grzywny! Jakiś łup się jednak znalazł, bo niziołek trzymał w swojej sakiewce niebrzydki pierścień na którym przedstawiona była czaszka. Wokół trupiej głowy ktoś wygrawerował jakieś słowa, lecz były one kompletnie nieczytelne. Sygnet musiał powstać dawno temu.
Nazwa: Sygnet Czaszki
Wartość: 50 grzywien
Kupiec zdążył już natomiast wyjść z ukrycia.
-Dzięki ci!
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej