Tereny Valfden > Zakończone wyprawy
Wojna o Valfden: Postawić wszystko na jedną kartę
Izabell Ravlet:
Izabell tylko skinęła głową. Tęższe umysły wpadły na odpowiedź, gdy ona zastanawiała się nad tym, że zagadka ta wydawała się strasznie głupia. Poczuła pewien zawód. Rozwiało to niezwykłość tego miejsca, przynajmniej w oczach elfki. Jeżeli tak wygląda ratowanie świata, to można dziwić się wszystkim tym, którzy grają bohaterów. Jeżeli wszystko się uda i blondwłosa będzie miała pierwsze ratowanie świata za sobą, następnym razem spojrzy zupełnie inaczej na sytuację. Chłodniej.
Tymczasem sama też spoglądała po towarzyszach, oczekując, że ktoś może się wyrwie i wpadnie na sprytniejszą odpowiedź. Rzuciła też okiem raz czy dwa na strażnika, doszukując się jakichkolwiek oznak zniecierpliwienia. Istota taka jak ta jednak do czekania była przyzwyczajona...
Gunses:
- Jedyne co mnie zastanawia, to czy jakiekolwiek z bogów, nazwałoby człowieka 'zwierzęciem'. Innego wyjścia jednak nie widzę, z tej sytuacji.
Henandur Gnivaral:
Henandur Gnivaral przekazał odpowiedź na zagadkę tajemniczej istocie.
Narrator:
- Pożyjecie o jeszcze jedną zagadkę dłużej. Druga z nich to również pytanie. Matka i ojciec mają cztery córki. Każda z córek ma jednego brata. Ile osób liczy ta rodzina? ( ͡° ͜ʖ ͡°)
Dragosani:
// Mamy rozumieć, że Klucznik zrobił minę Lenny Face? :)
- Jak dla mnie to siedem - Drago powiedział do pozostałych. Oczywiście nie po starodracońsku, to musiałby przetłumaczyć Henandur. W sumie ciekawie byłoby się nauczyć tego języka, ale cóż...
- Ojciec i matka, to dwie. Plus cztery córki to sześć. Plus jeden syn, będący bratem każdej z córek. Siedem - wyjaśnił dla ewentualnych opornych osób. Chociaż wątpił, aby tu takie były.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej