Tereny Valfden > Zakończone wyprawy
Wojna o Valfden: O jeden most za daleko
Nawaar:
Krasnolud widząc eksterminację demonów z rąk nietypowych istot poczuł ulgę nawet odetchnął, ale w tym zaistniałym zamieszaniu uśmiechnął się pod nosem. Wszystkie złe byty zostały unicestwione razem, z niektórymi jednostkami z wojsk valfdeńskich cóż widocznie byli złymi ludźmi, bo jak to inaczej wytłumaczyć? Cud się zdarzył podczas bitwy, ale nie wiadome było komu dziękować. Kiellon ruszył się z miejsca po usłyszeniu rozkazu do odwrotu, co też uczynił natychmiast odkładając swój muszkiet a biorąc nogi za pas podziwiał exodus demonicznej armii z nieodpartym tchem. ÂŻołnierze mogli w końcu odpocząć i zająć się rannymi.
Torstein Lothbrok:
Wiking zmarszczył się. Nie znał odpowiedzi na pytanie. Nie myślał nad tym. Zaczął się nad tym zastanawiać.
-Miejmy taką nadzieję. Myślisz, że dostaniemy awanse za zasługi?
Marduk Draven:
Marduke, szczęśliwy ze zwycięstwa, odnalazł Kiellona w tłumie. Odłożył tarczę na plecy, miecz - Inkwizytora, schował do pochwy, przy pasie. Był dumny ze swego wysiłku, ilości zabitych przeciwników, szczęśliwy, z tego, co spotkało demony.
-Piękny dzień, przyjacielu. Chwała Zartatowi. Co myślisz?
Kazmir MacBrewmann:
- Co? Ja nawet o tym nie myśle, po tym wszystkim chcę kupić osła czy innego muła i jadę gdzieś daleko. Jest pewna grota... podobno została tam tarcza naszego Komandora.
Torstein Lothbrok:
-Już to widzę, Kazmir - twórca kultu Tacticusa.- zaśmiał się. -No nie mów, że zostawisz Bękarty.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej