Tereny Valfden > Zakończone wyprawy

Wojna o Valfden: O jeden most za daleko

<< < (5/52) > >>

DarkModders:
- ÂŚwietnie. - skwitował to krótką wypowiedzią. Na jego twarzy zagościł uśmiech. - Coś czuje, że dzisiaj pokażemy im pazur.
Po tych słowach po raz kolejny sięgnął po manierke. Odkorkował ją i łyknął z niej wody.

Nawaar:
Oczywiście podczas walki o przetrwanie królestwa nie mogło zabraknąć świeżego rekruta bractwa świtu a był nim krasnolud Kiellon. Brodacz widząc zbiegowisko wojowników zauważył starych kumpli z Zuesh, którzy walczyli dzielnie tamtego dnia. - Witajcie. Powiedział od korkując butle z wódeczką i pociągnął kilka łyków wycierając dłonią swoją twarz i brodę. - Macie ochotę na trochę gorząłki? Trzeba nabrać ochoty na walkę z otchłanią, a to jedyny sposób jaki znam. To jak pijemy? Zapytał znanych mu towarzyszy.   

TheMo:
Słońce już zagościło na niebie, a większość wojska była już obudzona, oporządzona i gotowa do wymarszu. Po placu rozległ się dźwięk rogów sygnalizujących opuszczenie stolicy i ruszenie w bój. ÂŻołnierze ustawili się w szeregach, a nad nimi powiewały sztandary Valfden. Rozległo się rytmiczne uderzanie w bębny sygnalizujące tempo marszu, którym wojska wyruszyły ze stolicy. Przyjazne siły zablokowały niemal całe ulice Efehidionu. Ludzie przynajmniej widzieli, że ktoś o nich walczy.

//Jak ktoś jeszcze chce dołączyć to ma czas, w zasadzie do końca bitwy.

Rodred:

--- Cytat: TheMo w 20 Czerwiec 2016, 21:48:25 ----Witaj Rodredzie. Gdzieś ty się podziewał? Ty nie wiesz, że demony się panoszą po całej wyspie i idziemy je zatrzymać? Chodź z nami, każde ostrze się przyda.

--- Koniec cytatu ---

- Demony? Na wyspie?  Już zaczynałem się śmiać gdy zauważyłem że TheMo nie żartuje. Natychmiast spoważniałem może nawet zbladłem.
- Potrzebowałem odciąć się od świata więc wybrałem się na długą wyprawę, samemu. Długo by opowiadać a raczej nie ma czasu patrząc co tu się dzieję. Oczywiście pomogę, a może przy okazji mi poopowiadasz co właściwie się wydarzyło gdy mnie nie było? I najważniejsze. Wszyscy zdrowi? Drago? Król Isentor? I reszta?

Ustawiłem się w szeregach obok TheMo.

Nawaar:
Krasnoluda nawiedził smutek, że nikt nie chce się z nim napić i to w takim momencie, by dodać sobie kurażu przed walką o utrzymanie stolicy. Dlatego zrezygnowany postanowił sam sobie wypić ponownie pociągając kilka łyków z flaszki. Następnie butle zakorkował odkładając ją na swoje miejsce. Kiellon słysząc sygnał do wymarszu ustawił się obok znajomych mu twarzy abstynentów, bo kto mógł się spodziewać, że nikt nie będzie pił! Nawet Marduke z nim pił w bractwie a teraz nie odezwał się słowem istny skandal oraz brak kultury. Brodacz dla pewności wyciągnął swoją flintę, którą zabił już nie jednego demona i szedł maszerując równo w szyku wśród odgłosów bębnów. Uchodźcy patrzyli jak młodzi i dzielni idą walczyć o obronę kraju przed najazdem takie chwile były wzniosłe, ale i tak kobiety płakały nad swoimi mężami, synami, kochankami, którzy mogą już nie powrócić, lecz właśnie na tym polega wojna, iż wysyła się ludzi w kwiecie wieku na być może pewną zgubę. Kiellon o tym w tym momencie nie myślał a skupił się na jak najlepszym prezentowaniu Bractwa ÂŚwitu oraz odzyskanie honoru jaki stracił jego ojciec a każda bitwa sprawia, że jest o krok bliżej od odkupienia.     

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej